poniedziałek, 31 marca 2014

Ah, jakież prześliczne jest kocie życie!

W końcu! Minęło wiele dni, ale udało mi się dorwać Rin! Szliśmy teraz bok w bok, obok siebie. Nagle zauważyłem coś mieniącego się w promieniach słońca. Podbiegłem do martwej szynszyli. Rin za mną. Nagle krzyknęła:
-ej patrz na to! - wycięła ostrym pazurkiem dwa trójkąty i przyczepiła sobie do uszu, na kształt uszek kota. Błotem namalowała sobie kocie wąsiki i zaczęła śpiewać ze śmiechem:
- Wolność jest rajem, miau, miau, miau, ryby kradnę innym wciąż i zajadam nimi się, patrz jak ludzie pracują, kiedy ja na dachu leniuchuje, lub chrapiąc słodko śpię! I ty bądź wolny, miał! Inne koty do mojego świata zaproś też, na świat otwórz okno i słuchaj rady mej, Flay Away! - podczas gry ona śpiewała, również się przebrałem za kotka. Z głosem roztrzęsionym od śmiechu zacząłem śpiewać również:
- Jesteś wszeteczna, Rinuś, neko - san [neko - jap. kot] wieczorami wlepiasz, we mnie ślepia swe. Gdy tak na mnie patrzysz, to aż ciarki mam, więc ci nie pozwolę, do mnie zbliżać się. Żyję się tylko raz, więc słuchaj mnie! Ja mieszkam w domu bo mi dobrze taaam! Obroża którą mam na szyi meeej, wiesz w ogóle jaką wartość ma? Jestem panieński, miau, miau, miau, przepyszne banany jem i łóżeczko własne mam, chodź nie znoszę wody to co dzień kąpią mnie. Mimo że swe futro, umiem czyścić sam. A teraz pomyśl, miau, miau, miau, kto ma bezpieczniejsze życie, ja czy ty? Ciebie może coś potrącić, nigdy nie wiesz nic! - śpiewaliśmy tak długo. Tańczyliśmy przy tym i biegaliśmy. Skakaliśmy. Nagle Rin się potknęła, i nie wiadomo jak, znalazła się w moich ramionach... Nagle poczułem jakieś dziwne łaskotanie wewnątrz.
/Ardes
--------------------------------------
taaa... Opowiadanie bez sensu. Ale już mnie poganialiście to nie chciałem tak stać w przejściu. Rin, mam nadzieję że dokończysz tą jakże rofmantyfną chwilę? xD

sobota, 29 marca 2014

Ludzie!!!...

... Trochę aktywności! Kiedyś widziałam, że coś się dzieje, a teraz nic! Newa! Null! Zastanawiał się, czy nie odejść, bo nie przetrwam takiej martwicy.
~Zła Rose

poniedziałek, 24 marca 2014

Wycie, no i życie :)

Gdy miałam niespełna rok, ludzie zaczęli budować takie dziwne konstrukcje. Starsze wilki szeptały między soba. : to bunkry! Wojna idzie! Nierozumiałam jednak, co to znaczy, aż pewnego dnia, żołnierze rozpylili nad naszym lasem truciznę. Wilki poumierały. Przetrwałam tylko ja, bo rodzice schowali mnie w jaskini. Kiedy wyszłam z niej po 10 dniach, ujrzałam straszny widok; wszystkie wilki zostały zamordowane. Z płaczem uciekłam w pobliskie góry. Tam dotarłam do mnichów, którzy nauczyli mnie moich mocy. Potem wyruszyłam w wędrówkę mego życia, i tak znalazłam się tutaj.
***
Teraz, myśląc o mojej przeszłości, zawyłam przenikliwym głosem.
----------------------------------
Wiem, że zachowałam się chamsko, spychając się do kolejki, ale nie mogłam znieść tego, że nic się nie dzieje :'(




wtorek, 18 marca 2014

Amaris Lyris


Imię: Nazywam się Amaris Lyris, ale zazwyczaj używam tylko pierwszego imienia. 
Przezwiska: Jeśli nie podoba ci się pełne imię możesz mi mówić Ami, Mari lub Ri. Ale nawet nie próbuj mnie nazywać Amaruśka. Bo ci łeb ukręcę. Do tego zdrobnienia ma pozwolenie tylko jedna osoba. A i jeszcze jedno. Nie waż się nazwać mnie długouchą, bo sam uszy stracisz.
Wiek: Lat mam kilka. Dokładnie przeżyłam już 4.
Płeć: Jestem kobietą to oczywiste.
Moc: Władam mocą ziemi. Chyba, więc wiesz co mogę robić. Oprócz tego mam władzę nad mocą śmierci mianowicie:
1) Mogę tworzyć rzeczy typu bariery, mosty itp. z ciemności.
2) Czuje, gdy ktoś umiera, ale tylko w promieniu trzech kilometrów.
Charakter: Cóż jestem poważniejsza od mojej siostry. Raczej łagodna dla przyjaciół i znajomych. Miła i uprzejma. Umiem się śmiać i bawić. Wesoła też jestem. Z utratą mojego zaufania jet różnie. Zależy jak komu ufam. Jak Ren jestem szczera i energiczna. Jestem współczująca. Smuci mnie gdy giną niewinni. Zawsze takim niosę pomoc i ratunek. Na pewno jestem pracowita i pomysłowa. Rodzina i przyjaciele są dla mnie najważniejsi. Dla nich mogę ryzykować i życie. Bywam gadatliwa, ale na ogół jestem cicha. Zawsze mam się na baczności. Ale na wojnie byś mnie nie rozpoznał. Nikomu wtedy nie ufam. Odwaga jest u mnie najważniejsza. Mam swój honor. Zawsze zachowuję zimną krew. Gdy trzeba zabijam bez litości. Agresywna, prawie bezwzględna i wyzywająca. Jestem nerwowa i łatwo wytrącić mnie z równowagi. Zawsze groźna i niebezpieczna. Uważaj... Bo marnie skończysz jeśli staniesz przeciwko mnie. Potrafię wykorzystać swój spryt i mądrość, by pokonać wroga. Na codzień zachowuję, niektóre cechy widoczne w czasie walki. Więc wiedz i pamiętaj... W bitwie bezwzględna i groźna. Na codzień miła i spokojna, zawsze ci pomogę. I lepiej mnie nie drażnij.
 Partner: Clint.. Może go nie znasz, ale mi starczy, że ja go znam. A właściwie kocham. Obiecał mi, że kiedy wyzdrowieje to mnie odnajdzie i będziemy razem. 
Pochodzenie: Jak Ren pochodzę z Japonii.
Gdy robiłam przerwy w podróży
Zasiadałam na w miarę wysokich miejscach.
Tylko po to, by okolicy zadać pytanie.
,,Ren gdzie jesteś??''
Historia: Wiesz jak wyglądało dzieciństwo moje i Ren, więc ja opowiem ci to co się działo ze mną po naszej rozłące. Gdy uciekłyśmy z jaskini byłam ciężko ranna po walce z obcym. Biegłam przez jakiś czas, aż straciłam przytomność. A obudziłam się w jaskini. Nieznanej mi jaskini. Wtedy właśnie poznałam Clint'a. To on mnie uratował od śmierci. Czas, który u niego spędziłam bardzo nas do siebie zbliżył. Gdy wyzdrowiałam i nadszedł czas na dalszą podróż poszedł ze mną. Wędrowaliśmy tak miesiącami, aż spotkaliśmy złego. Pokonaliśmy go, ale Clint został ciężko ranny. Zostawiłam go pod okiem medyków pewnej watahy, która była niedaleko miejsca walki. Przysiągł mi, że jak wyzdrowieje to mnie odnajdzie i ruszyłam dalej już sama. Wędrowałam, aż zaszłam na te tereny. I instynkt mi mówił, że gdzieś tu jest Ren...
Lubi: Spokój; radość; słońce; Clint <3; lato.
Nie lubi: Gdy ktoś ją wkurza; gdy ktoś wykorzystuje innych.
Wygląd: Jak widzisz jestem kremową wilczycą, na której ciele znajdują się czarne wzory, znaki. Mam różowe oczy i interesujące długie uszy. Uszy i moja grzywka są moim atutem, więc nie waż się ich tykać. Mam niesamowicie długi ogon, którym mogę cię udusić jak mi się będzie chciało. Ale nie stresuj się biedaku robię to rzadko. Widoczne są też u mnie na łapach różowe światełka.
Ciekawostki:
1) Umiem odczytywać runy.
2) Ja i Clint zabiliśmy obcego. Teraz muszę znaleźć Ren i jej o tym powiedzieć.

Wiosna, cieplejszy wieje wiatr...

Z samego rana, gdy inni jeszcze spali wymknęłam się z jaskini. Na moją głowę, dziennie jest tu za dużo hałasu. Za dużo dla mnie bynajmniej. Może im to pasuje?? Postanowiłam, więc spędzić jeden dzień samotnie w ciszy, sam na sam z uczuciami. Cicho zniknęłam w krzakach zostawiając za sobą śpiącą grupę. Kierowana instynktem mijałam drzewa i krzaki, aż stanęłam nad jakimś jeziorem. Rozejrzałam się i w oko wpadły mi.... Krokusy!! Podbiegłam do nich i uśmiechnęłam się. Wiosna!! Nareszcie przyszła. Oczywiście nie to, że nie lubię zimy też jest fajna. Śnieg, lodowiska, wszystko wygląda inaczej, ale po kilku miesiącach może się znudzić. Delikatnie łapą dotknęłam kwiatów, a po chwili je powąchałam. Minęła chwila od zachwycania się krokusami. Rozejrzałam się za innymi kwiatami, ale nic nie zauważyłam. Podeszłam, więc do tafli wody. Ciekawe co robi reszta, bo na pewno już wstali. Skoro ich nie słychać to albo śpią jeszcze albooo... Po prostu się zmęczyli dniami hałasu i szaleństwa. Może nawet nie zauważyli, że zniknęłam. Albo biegają po lesie i mnie szukają.. Raczej to pierwsze. Wzruszyłam ramionami i wbiłam wzrok w swoje wodne odbicie. Przez kilka godzin zabijałam nudę bawiąc się wodą. To tworzyłam w powietrzu wodne frędzle to znowu nurkowałam i obserwowałam co się dzieje pod powierzchnią. W końcu siadłam na brzegu i przypatrywałam się ponownie krokusom. Nagle usłyszałam szelest i trzask gałązki. Zerwałam się i skoczyłam na wodę. Wbiegłam na środek jeziora i rozejrzałam niespokojnie. Zaległa cisza, ale ja czułam, że ktoś mnie obserwuje. Może to ktoś od reszty... Nie gdyby to był ktoś z nich to już, by wyskoczył krzycząc. Nagle usłyszałam głos.
-Ren..- powiedział znajomy głos niepewnie, a ja wbiłam wzrok w rozchylające się krzaki....

Ren
Wiem opuściłam się w komentowaniu i pisaniu, no ale szkoła mnie dowala... Tu sprawdzian tam kartkówka.. Ledwo nadążam z czytaniem waszych notek, a co dopiero z komentowaniem ich... Dokończę ten wątek lada dzień, więc proszę go nie ruszać.. Wiem, że krótka notka i w ogóle beznadziejna, ale weny brak i lepsze to niż nic...

niedziela, 16 marca 2014

Ogłoszenie parafialne dla dobrych i pobożnych owieczek.

Dobry i uczynny ludu internetu...

Zwę się w swej dostojnej egzystencji Tenshi i przybyłem, aby zbawiać świat.
Teraz pytanie: co to znaczy zbawiać?
Nie, nie będę rozsyłać dobrej energii jak kucyk pony, bądź kolorowa pacynka.
Przybyłem, aby pomóc.
bądź zniszczyć co leży w mej naturze...
Jednak trochę więcej się wypowiem w temacie, jednak nie zbyt dużo, bo leniwy jestem.
*ekhem*
Autorka tegoż o to bloga zrzekła się go i oddała w ręce me, więc bójcie się i strzeżcie, gdyż czasy srogie nadchodzą...
Dobra, żartuje. Tak naprawdę mam jedynie ociupinkę pomóc w ogarnianiu tego... Bloga.
Tak więc do ludzików mam sprawę.
Widząc po Waszych wpisach, które publikujecie, większość z nich posiada dość spory zasób błędów ortograficznych. Ja rozumiem wszystko. Nie jestem zUy i nie będę wytykał Wam błędów...
Tylko jeśli wiecie, że popełniacie te cholerne błędy, powinniście najpierw sięgnąć do słownika.
Bądź Worda...
Bądź bloggera, który te błędy również powinien wyłapać?
Albo ja jestem tępy...
Korekty, które będziecie czynić ze swoimi wpisami i wyłapywać zaistniałe w nich błędy, oraz je poprawiać. To wszystko tylko polepszy Waszą komunikację na Watasze, o ile takowa jest.
Jestem tu nowy, więc nie za bardzo ogarniam Waszej "arcysuper" techniki.
Możliwe, że w najbliższym czasie pofatyguje się trochę i skorzystam z okazji bycia tutaj i również coś wklepę swojego.
Na razie się na to nie zanosi...Jedziemy dalej...
Poza tym może żeby nie było, że jestem taki zUy i Was tylko jadę powiem, że Wy macie zdrowo popierdzielone we łbie, że tak szybko wszystko piszecie...
To był komplementOstrzegam również tych, którzy napalają się na tworzenie stu pierdyliarda miliona guzikówych postaci, które potem okażą się niepotrzebne i trzeba będzie usunąć je z Watahy, gdyż autorowi, bądź autorce nagle ubzdura się, że postaci nie potrzebuje.
Wiem, jak jest - już przez to przechodziłem.
Nie mówię, że Wasze postaci są niepotrzebne... Bo pewnie w tym momencie na to wyszło.
Tak czy owa mam nadzieję, że Autorka się odezwie do mnie.
nie na partytylko w sprawach biznesowych.
Teraz zapraszam na ciekawą dyskusję w komentarzach, w której czekam na zrównanie mnie z błotem, wbicie kołka w serce, a następnie wrzucenie moich zwęglonych kości do morza.
*wyciąga popcorn*
Dziękuje za Waszą cenną uwagę i nie żegnam się z Wami, gdyż bardziej "do zobaczenia".
Może się gdzieś tam zjawię w komentarzach, bądź sam się zjawię jako... ja sam...

~Ciao! 
                           Tenshi...

Ja się tak tarzać lubię, a wy mi nie pozwalacie !, czyli Wariatkowo Otwarte 2/2

     Szczerzyłam się jak głupi do sera i tarzałam w białych kryształkach.
- ŚNIEG !!! ŚNIEG !!! ŚNIEG !!! ŚNIEG !!!- krzyczałam tak głośno, że chyba caaaaaaały las mnie słyszałam.
      Jak na komendę pojawili się Avi, Ren, Rin, Asu, Van, i Pan Haagenti, jak to ostatnio zaczęłam go nazywać =P Gdy mnie zobaczyli patrzali tak jakby myśleli czy zabrać mnie w natychmiastowym trybie do Wariatkowa, czy uciekać w popłochu. Na ich szczęście, czy tam nieszczęście, nie ważne, z MOJEJ WŁASNEJ, PRZYWATNEJ, UKOCHANEJ ZASPY wygramolił się Felix. Co on tam właściwie robił ? A no tak... Przysypał go śnieg... Hmm... E tam !!! Nie ważne ! Ważne, że mam ŚNIEG !!! Zaczęłam znów się tarzać.
-Co się stało- zapytał, któryś z przybyłych, Nie obchodziło mnie który. Obchodził mnie teraz tylko i wyłącznie  ŚNIEG !!! Nasłyszałam ich dalszej , za pewne bardzo ciekawej (tak to był sarkazm) rozmowy. Nagle czyjeś ręce, a właściwie łapy wyciągnęły mnie spod zimnej pierzynki. Prychnęłam nie zadowolona.
- Zostawcie mnie !- wrzeszczałam wierzgając łapami- Ja chcę do ŚNIEGU !!!
-Ona zaczyna wariować- stwierdziła Avi
-Ja ?! Ja wcale nie wariuję ! Ja po prostu chcę do ŚNIEGU !
-No właśnie...- westchnęła Ren
-Puśćcie mnie !!!
-Robimy do dla twojego dobra- uspokajała mnie Van.
-Jak chcecie mojego i swojego dobra to mnie puśćcie !!!
-Nie możemy, choć byś my chcieli- powiedział Fel
-Dlaczego wy mi to robicie- byłam na skraju rozpaczy
-Bo chcemy dla ciebie dobrze- powiedziała Ren, a ja nieco się uspokoiłam. Przestałam wierzgać łapami. Zauważyłam że Asu i Rin są pod ścianą i patrzą na mnie ze strachem w oczach. Tuż obok nich stał Pan Lacun Haagenti śmiejąc się donośnie. Maja chęć tarzania się w śniegu zmalała. Zastąpiła ją za to chęć zabicia basiora o szkarłatnym ognie.
     Gdy zauważyli, że się uspokoiłam puścili mnie, ale stanęli przed zaspą na wszelki wypadek głupio się szczerząc. Na razie nic im na ten temat nie powiedziałam, na początku musiałam dać przecież nauczkę Panu Dei (nie znudzi mi się to nigdy XD). Tylko jest jedne maciupki problem... Co ja mu zrobię gdy zimy ni ma ? Nie mam żadnych kreatywnych pomysłów związanych z moją inną mocą. Postanowiłam zrobić coś czego nikt się nie spodziewał.
     Wyszłam nie zwracając na nikogo uwagi. słyszałam, że poszli za mną. Bali się pewnie, że znów ucieknę do lasu na kilka dni. Ah... Jacy oni naiwni ! Jakbym chciała to i tak by mnie nie złapali ! A nich sobie lezą... Mam ich w głębokim, trzyogonowym poważaniu !
     Doszłam do nory Hage i znów wszystkich  zadziwiłam. Po prostu weszłam i położyłam się w kącie nic po drodze nie rozwalając. Patrzyli na mnie jak  na debila.
-No co ?-spytałam
-Yyyy... Nic, zupełnie nic- odpowiedziała mi Ren szczerząc się szeroko. spokojna Asien to aż takie dziwne ?!
-To dla was aż taki szok ?- zapytałam najspokojniej w świecie.
-Ale co ???- udawali głupich. Czy ja wyglądam na idiotę ?!
-To, że nie wybuchnęłam, nic nie rozwaliłam, jestem miła- wytłumaczyłam
-Yyyy... Nie! Wcale Nie !- odpowiedziała szybko Avi.
-Jasne- mruknęłam pod nosem i głośno westchnęłam.
-No... Może troszkę- wyznała Nes, a reszta spiorunowała ją wzrokiem.
-Myślicie, że zwariowałam - popatrzyłam na nich pełnym spokoju i niewinności (ta jasne) wzrokiem.
-Nie ! Wcale Nie- zapewnił szybko i sztucznie Fel.
-Czyli tak myślicie...
-Tak !!!- złamała się Van- No bo widzisz- starała się wytłumaczyć widząc spojrzenia reszty- Gdy tak wrzeszczała, rzucałaś się wyglądałaś ja k taka typowa wariatka- wyznała po czym skuliła się, bo chyba zorientowała się, że to jednak ja. A właściwie potulniejsza wersja mnie. Ja natomiast westchnęłam tylko.
-Tak jest zawsze przez kilka pierwszych dni. Później jakoś się przyzwyczaję, Najgorzej jest gdy udam i się przywołać śnieg. Z resztą sami widzieliście...- wytłumaczyłam- Wybaczcie, pewnie jeszcze kilka razy się tak zdarzy, ale ja nad ty nie panuję !-głos mi drżał- Chyba, muszę się przejść.
-Ale nie znikniesz znów na parę dni- zapytał Asu
-Nie, nie martwcie się- uśmiechnęłam się słabo i wyszłam.
    Po godzinie wróciłam Nie spotkałam po drodze ani odrobinki śniegi i właściwie to cieszyłam się z tego powodu ! Nie chciałam kolejnego ataku. Ale wracając... Po powrocie było mi lepiej. Znów stałam się wredną i pyskatą As(i), którą uwielbiacie <3

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
    Dziwny opek, ale daje wam przestrogę. Jeśli zobaczę śnieg to nie bądźcie w pobliżu bo to i tak był lekki atak. Dobrze, że nie widzieliście gorszych !!!!

Kastiel i Scarlett





Przyjrzyjcie się mojej obroży.
Kojarzy wam się z czymś
ten kryształ ?

IMIĘ: Kastiel
PRZEZWISKO/KSYWKA: Kas, Si, Tel, Kasi (spróbuj tylko tak mnie nazwać) Diablo (a to moje ulubione)
WIEK: To zależy... Chcesz wejrsji, która muszę wszystkim wciskać ? Proszę bardzo: Zostałem zabity w wieku 4 lat, o tego czasu minęły 3 lata, ale ja dalej jestem na tym samym poziome... No może jestem bardziej zabójczy. A co do prawdy, to wam jej nie wyjawię... Jeszcze...
PŁEĆ: Może i jestem  Demonem, Złym Duchem jak wolisz, ale chyba widać, że basior nie ???
CHARAKTER:  Hmm... Mój charakter jest iście podobny do charakteru As. Jak to u rodzeństwa, chociaż mój jest bardziej Diabelski a jej bardziej Porywczy. Ale to pewnie dlatego, że mamy innych ojców. Tak !!! Dobrze słyszycie !!! Mamy innych ojców !!!
HISTORIA: Znów muszę wam wcisnąć kit. Super... Dlaczego nie mogę im powiedzieć prawdy co Zeusie ? <Grzmoty> Gromowładny się znalazł... <Błyskawica> No dobra już mówię im te kłamstwa ! <Burza się oddala> Widzę, że już jesteś zadowolony, a idź stąd w cholerę !!! <Piorun przypala mi koniuszek ogona> Przepraszam, ja ... Nie chciałem. Mogę już im mówić ? <Cisza> Czyli, że tak... Historię Watahy 4 Pór Roku już znacie ? Więc moją również, więcej do powiedzenia nie mam, Bo mój "kochany" wujaszek by mi łeb pokiereszował gdybym wam prawdę powiedział. Oj ! Usuńcie z pamięci słowo wujaszek.... Coś czuję, że nie długo pożyję... Chociaż ! Zaraz ! Ja już jestem martwy ! Nie ważne... Do Watahy tej trafiłem wraz ze Scarlett by odnaleźć moją siostrę i wyjawić jej prawdę, przywrócić prawdziwe wspomnienia. Oczywiście Wielki Pan Gromów mi na to nie pozwala, ale szczerze to ja już go mam gdzieś.
MAGIA:  Ogień, Mrok (ale inny niż u Felicis'a)
  • Pożary, Oparzenia, Płomienie to tylko niektóre szczególne zdolności związane z ogniem ...
  • Ognioodporność
  • Wędrowanie Cieniem
  • Przemiana w Cień
  • Atak Cienia, szczególnie rani Wilki Światła, Lata, Ciepła, Blasku, Jasności, Słońca, wzmacnia (niestety) Wilki Mroku, Cienia, Zimy, Lodu, Chłodu itp
PARTNERKA:  Scarlett- moja zabójcza dziewczyna (dosłownie w obydwu znaczeniach)
CIEKAWOSTKI:
  • Skrywam pewien sekret przed Asien (tak to ten, ok którym mówi Scar)
  • Nie powiem wam na jego temat wiele ale dam wskazówki poniżej
  • Więcej ciekawostek pojawi się później...
  • Wiek i Historia to bujdy na resorach, ale cóż poradzę, że nie mogę nic wyjawić ?
  • Kiedyś jej to wyjawię, a wtedy ona przestanie mnie nienawidzić, moja kochana siostrzyczka... (powiedzcie jej tylko a uduszę !!!)
  • Nie powinienem, ale powiem, pomimo iż nie powinienem tego wyjawiać moim ojcem jest <Grzmoty> Panie Zeusie nie przerywaj i tak powiem !!! Jest <Grzmoty> Gromowładny Panie masz natychmiast przestać. Nie powiem, zadowolony ??? I tak się sami dowiedzą ...
  • Mam jeszcze jedną siostrę, As  o niej nie wiem, choć to także jej siostra...

WSKAZÓWKI (co jakiś czas nowa):
  • Amnezja
  • Fałszywe Wspomnienia
  • Kłamstwa
  • Bogowie


Tą obróżkę usuńcie z pamięci,
ja jej już nie noszę !!!


IMIĘ: Scarlett
PRZEZWISKO/KSYWKA:  Scar, Leti, Sweety, Carli, Scarletti (tak mówi na mnie Asien)
WIEK: A czy to ważne ? Gdybym musiała to wyliczyć, nie licząc czasu odrodzenia i takich dupereli do by wieki zajęło. Powiedzmy, że urodziła się dawno temu i tyle  musi wam wystarczyć !!!
PŁEĆ:  Nie rozpoznajecie płci Córy Afrodyty ?! To doprawdy haniebne ! Ale dla idiotów nie widzących mojej urody to powiem iż Wadera.
CHARAKTER: Im dłużej żyję tym on bardziej się zmienia. Obecnie jak to by mnie opisał Kas jestem zabójcza w obydwu tego słowa znaczeniach :* Hmm co by tu jeszcze ? Lubię uwodzić facetów (ale lepiej nie przy Kastielku <3) Imprezować, bawić się, być lepszym od innych w każdej dziedzinie. To po krótce mój charakter. Czyż on nie jest zabójczo ciekawy ???
HISTORIA:  A czy to ważne ? Pokolenia mijają a ja nadal żyję ! Czyż to nie jest piękne i wystarczające ? Do Watahy przybyłam wraz z Kasim, ponieważ on poszukuje swojej siostrzyczki chcąc wyjawić jej prawdę. Nie jestem za tym, ale no cóż...
MAGIA:  Miłość i Magia :
  • Wywoływanie Uczuć u Innego Wilka
  • Aura Miłości
  • Strzały Amorisa
  • Magia, chyba wiecie co to nie ?

PARTNER: Kastielek <3
CIEKAWOSTKI:
  • Moją matką jest bogini Afrodyta, a ojcem syn Hekate
  • Zginęłam w Bitwie walcząc po Złej stronie, nie żałuję
  • Wiem coś o Asien, czego ona nie wie...
  • Ten sekret Kastiela też się tyczy, ale on wie...
  • I Felix'a też... Ale on nie wie, bo by wygadał Asien !!!
  • Właściwie to nie jest jeden sekret a kilka, dobra rozpisałam się o sekretach innych zamiast o mnie. Grrr...
  • Dobra ze mnie manipulantka
  • Mój rekord w oczarowaniu chłopaka wynosi 1,7 sec. Ciągle go pobijam !!!
  • Odrodziłam sie już 213 razy, ileż można zabijać jedną biedną wilczycę ?! No... Nie taką biedną bo Demonice
  • Zabijam głównie mężczyzn, ale mogę zrobić wyjątek (tak mówię tu o Asien)
  • Wkrótce ciekawostek pojawi sie więcj

 

Neil

Imię : Neil
Ksywka : Niluś ( tak mnie nazywa Rin ) a tak poza tym mówcie mi Neil lord wielki ( żarcik ) XD
Wiek : 3 lata, 4 miesiące, 15 dni, 3 godziny, 24 minuty, 6 sekund i 42 setne sekundy. O!!! już 7 sekund i 32 setne.
Historia : Moja historia była bardzo długa yyyy... iiiii... byłem na księżycu, słyszeliście chyba o Neilu Amstrongu ??? Iiiiii yyyyyyy... kiedyś na moją rodzinę napadły  obce wilki i zabiły mi siostrę postanowiłem się zemścić ale szybko ( tak po ok. 1 dniu ) znudziło mi się to i olałem sprawę ( nie żałuję ). A reszta jest nudna.
Charakter : Zacznijmy od dobrych cech.... dobra może przejdźmy do złych : jestem nie mądry i głupi i tępy i a to nie jest to samo ?! O przypomniałem sobie kilka dobrych cech  : jestem też sprytny, leniwy ( myślicie, że leniwy to zła cecha ale to nie prawda bo lepiej, żebym cały dzień leżał na trawie niż żebym spowodował jakieś dziadostwo a uwierzcie mi ja umiem spowodować duże dziadostwo )
Magia : Woda i ogień. Moje moce są okropne na przykład kiedy chcę sobie rzucić kulą ognia to woda zaraz ją gasi i na odwrót.
Partnerka : Vanessa
Ciekawostki :
* Na księżycu stoi mój posąg
* Przez przebywanie z Vanessą nic mnie już nie denerwuje.
* Często potykam się o własne łapy
* Tak, tak kilka razy spowodowałem pożar no może kilkanaście albo kilkaset ale kto by patrzył na takie szczegóły ???

Moje piękne zdjęcie :





czwartek, 13 marca 2014

Przywołałam śnieg !!! ... i zasypałam nim Felixa, czyli Wariatkowo otwarte 1/2

    Nastała, jakże znienawidzona przeze mnie, Wiosna. Śnieg stopniał, zrobiło się cieplej, zaczęły rosnąć kolorowe kwiatuszki, normalnie żyć nie umierać ! No chyba, że jest się mną... Ja wprost nienawidzę Wiosny, Lata i Jesieni. A Lata to już szczególnie ! Jest wtedy tak... Gorąco !!!
    Leżałam teraz w chłodnej, ( jakże mile chłodnej) odnalezionej przeze mnie nie dawno jaskini w pobliżu nory Hage. Jeszcze nikomu o niej nie powiedziałam. Było to teraz jedyne miejsce, w którym mogłam odpocząć od reszty naszej zgrai i od panującego na zewnątrz (jak dla mnie) skwaru. Jaskinia ta była tak duża, a raczej długa, że nie zdążyłam jej całej zwiedzić. Wprawdzie mówiąc to nie za bardzo mi się chciało. Dlaczego ? Oczywiście nie czystego lenistwa, co to to nie ! Po prostu pomimo chłodu tu panującego nie mogłam przywołać choć odrobiny śniegu, który jest dla mnie jak dla ryby woda, więc jestem osłabiona.
     Postanowiłam znów spróbować przywołać śnieg. Wstałam i zamknęłam oczy. Zaczęłam skupiać się na jednej myśli...
-ŚNIEG !!! ŚNIEG !!! ŚNIEG !!! ŚNIEG !!!  ŚNIEG !!! ŚNIEG !!! ŚNIEG !!!  ŚNIEG !!! ŚNIEG !!!
Uchyliłam jedną powiekę i... nic.
-Gdzie do jasnej cholery jest ten śnieg ! - krzyknęłam zdesperowana. Nagle usłyszałam ciche odchrząknięcie. Odwróciłam się w stronę wejścia do jaskini.
-Fel ?! Co ty tu robisz ?!- zapytałam wyraźnie zdziwiona tym, że mnie odnalazł. No bo przecież JAK ?! Nie mógł mnie śledzić ! Zawsze na to uważam. No... Oprócz dziś... Byłam już tak zdesperowana brakiem Zimy, że o tym zapomniała. Dlaczego Zima trwa tak krótko ?! Wyrwałam się z otępienia. Felix chyba już skończył swój wykład na temat tego jak on do cholery jasnej się tu znalazł.
-Halo ! Ziemia do Asi!- machał mi przed oczami łapą- Czy ty mnie w ogóle słuchasz ?
-Ja.. Po prostu.. Chcę Śniegu !!!
-Zorientowałem się gdy krzyknęłaś, pozwól że zacytuję : "Gdzie do jasnej cholery jest ten śnieg !"- zaśmiał się, a ja spiorunowałam go wzrokiem. Nagle (i wcale nie specjalnie. Naprawdę ! To wcale nie był sarkazm ! Nie planowałam tego ! Co nie zmienia faktu, że się ucieszyłam) na Fel'a runęła góra śniegu pojawiając się z nikąd.
--HA ! Udało się !- krzuknęłam zadowolona i rzuciłam się prosto w chłodny, a właściwie zimny śnieg zupełnie zapominając otym, że pod spodem znajduję się mój przyjaciel Fel.

---------------------------------------------------------------------------------------------------------

  Druga część jutro lub pojutrze. Jest ona już w moim zeszyciku napisana ale po pierwsze mam dość pisania na dziś, a po drugie nie chce wam kazać dłużej czekać ! Jednak musicie poczekać na część drugą bo to nie wyjaśnia tytułu Wariatkowo otwarte ;3

Roselin



Imię: Roselin
Ksywka: Rose, Lin, Ro.
Wiek: 3 lata
Płeć: wadera
Charakter: Nieufna, miła, uprzejma, romantyczna.
Magia: natura, światło, mrok. Dzięki tej magii może:
Rozbłysnąć światłem,
Zniknąć w mroku,
Używać roślin jako broni.
Historia: opowie później. 
Partner: szuka.
Ciekawostki: jej ogon może się wydłużać.
Uwielbia wschody i zachody słońca.
Kwiaty na jej cielę zmieniają barwę w zależności od pory roku.

sobota, 8 marca 2014

Nowa znajomość

Szłam ścieżką kiedy zobaczyłam jakiegoś wilka. Podeszłam bliżej, żeby zobaczyć kto to. Okazało się, że to niebiesko biała wilczyca z trzema ogonami.
- Hej... jak się nazywasz ??? - zapytałam
- Jestem Asien Nisi - powiedziała od niechcenia
- Naprawdę ładne imię. Moja pra pra pra pra pra prababcia miała kuzynkę która miała córkę która miała tak na imię... Ja jestem Vanessa możesz mi mówić jak tylko chcesz. Niektórzy mówią mi gaduła to pewnie dlatego, że bardzo lubię mówić. Kiedyś miałam koleżankę która tak do mnie mówiła, sama nie mówiła zbyt dużo tak jak ty. A kiedyś mi się przypomniało jak moja znajoma biegała i mówiła, że przez to dostała kataru a potem zaczął padać deszcz - mówiłam - nie sądzisz, że deszcz rymuje się z kleszcz ??? Przykra sprawa miałam kiedyś kleszcza w łapie ale szybko go wyciągnęłam a moja prababcia miała znajomą która też miała kleszcza, dostała paraliżu a potem umarła... szkoda, że jej nie poznałam.- Asien mruczała coś niezrozumiałego pod nosem - mam wrażenie, że mówię troszkę za dużo
- Czy możesz być przez chwilę cicho ?! - warknęła Nisi
- Dobrze... - powiedziałam cicho, po pięciu minutach znów zaczęłam - To było straszne nie każ mi więcej tego robić cisza jest dla mnie za cicha. A dlaczego ty nic nie mówisz??? Nie lubisz tego a może Cię to denerwuje ???
- To i to -mruknęła Nisi
- To wszystko wyjaśnia... jak zacznę to nie mogę przestać - ciągnęłam - a tak w ogóle...
- To już koniec naszej rozmowy !!! - warknęła Nisi
- Dlaczego ???- zapytałam
- Doszłam do mojej watahy - odpowiedziała
- Ja nie mam watahy ... - powiedziałam cicho
- Dziwisz się ??? - Zobaczyłam kilka wilków ,jeden z nich krzyknął
- Hej As !
-Hejka - przywitała się Asien
- Kto to jest ??? - Zapytała Avi
- Taki ktoś kto już sobie idzie - odpowiedziała
- Dlaczego ??? - Ponownie zapytała Avi
- Bo Nisi chyba nie lubi takich gaduł jak ja - wyjaśniłam
- Ja tam lubię rozmowne wilki - oznajmiła - należysz do jakiejś watahy ???
- Nie... - odpowiedziałam cichutko
- A chcesz dołączyć do nas ??? - zaproponowała
- Jasne !!! - Krzyknęłam z zachwytem
- Wielkie dzięki Avi - burknęła Asien

------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Tak w ogóle to miało być przed ostatnim postem Avi ale trudno. To jest mój pierwszy post więc nie jest perfekcyjny... Nie będę długo pisać bo jak zacznę to nie przestanę. :)

- Vanessa

piątek, 7 marca 2014

Tyle pytań, a mało odpowiedzi

Odruchowo podniosłam łapę, strącając różowy, delikatny płatek z nosa, na który niefortunnie przywiódł go wiatr. Tego dnia był on ciepły i nie wyrządzał aż takich szkód, jak zazwyczaj. Jednak dla takiego małego i delikatnego listka nawet słaby wietrzyk może stać się niebezpiecznym wrogiem na tym świecie. Dla mnie samej w tym momencie nic nie stanowiło zagrożenia, ani nie było powodem bezpodstawnej irytacji. Nadeszła wiosna. Czas, w którym wszystko na nowo budzi się do życia, chcąc na nowo poznawać tajemnice natury. Na niebo coraz częściej zagląda słońce, które delikatnie muska wszystko co napotka swoimi ciepłymi promieniami. Na ziemi pozostawia jaskrawe plamy, które rozganiają błąkający się bez sensu cień. Chowa się on wtedy szybo, rozumiejąc, że nie jest już potrzebny. Trawa maluje się w soczyście zielony kolor, a kwiaty dokładnie dobierają barwy swoich płatków. Również ptaki powróciły już ze swoich wakacji, które spędzały w cieplejszym miejscu, niż to podczas zimy. I nawet Hage wydaje się być weselszy, niczym pedofil, który właśnie zaliczył szczęśliwy numerek gdzieś pod laskiem. Biega i hasa po łąkach, oraz przeróżnych zakątkach ciemnych i jasnych w poszukiwaniu nowych łupów pod postaciami przeróżnych czaszek i kończąc na szkieletach. Wszyscy w watasze wydają się być weselsi na samą myśl, że przyszła wiosna. No, może nie licząc As. Ona jedyna zapewne wolałaby, aby zima trwała wiecznie. Z jednej strony jej współczuje. W końcu na następną zimę sobie trochę poczeka...
        Od ostatniego czasu zmieniło się również wiele innych rzeczy. Do Watahy dołączyły nowe, wilcze mordki. Asu chyba znalazł sobie koleżankę - Rin. Oboje raczej dobrze się dogadują. Nie skaczą sobie jeszcze do gardeł, więc może się pozabijać nie pozabijają... Chwila, Avi, przecież to jeszcze szczeniaki...  Poza tym jest też Felix, którego przyprowadziła As wtedy, gdy znikła na parę dni. Stado powiększa się z dnia na dzień. Nigdy bym nie pomyślała, że kiedykolwiek będzie mnie otaczało tyle wilków!
- Tralalala, wiosna ukochana lala!
Nagle na polanę wpadł rozradowany Hage i z gracją baletnicy, w podskokach znalazł się przy swojej norce, wrzucając do niej nowo znalezione czaszki. Pokręciłam z dezaprobatą głową, krzywiąc się lekko.
- Hage, ty tam powinieneś raczej posprzątać, a nie bardziej gracić... - mruknęłam pod nosem, bardziej mając nadzieję, że mnie nie usłyszy. Pech jednak chciał, że jego niezawodny, wilczy słuch mnie dosięgnął. Obrócił się do mnie, machając puchatym ogonem i usiadł na ziemi.
- Ależ moja droga Aviso... Przecież jeśli ci się nie podoba, to nie musisz tam mieszkać, prawda?
- Otóż to, ale jeśli nie zapomniałeś mamy na wychowaniu dwa rozbrykane szczeniaki, więc ktoś musi polować, abyśmy żyli...
- Co ty sugerujesz?! - oburzył się, cofając nieco w tył.
- Że może byśmy wreszcie się ruszyli i poszli zapolować! - obruszyłam się nagle, wstając gwałtownie z ziemi.
- Dobrze, dobrze! - wymigał się szybko od dostania po łbie, po czym westchnął przeciągle i dodał: - A gdzie jest As?
- Nie wiem - odparłam. - Jeszcze rano była, a teraz zupełnie gdzieś wsiąkła.
- Ktoś musi pilnować szczeniaków, a As się do tego stuprocentowo nadaje... - zaśmiał się szyderczo, a na jego pysku zawitał obłąkany uśmieszek.
- Pewnie... Prędzej przerobi je na potrawkę - mruknęłam nieco ironicznie. - Felix, nie wiesz, gdzie się As podziała?
- Nie... - odparł, przekręcając się na drugi bok. - Rano ją widziałem, a teraz... Nie wiem, gdzie jest...
- Czyli nikt nie wie, gdzie jest... - westchnęłam.
Nagle podbiegły do mnie dwa wilczki, Ardes i Rin, spoglądając się to na Hage, na mnie i na Felix'a.
- Głodni jesteśmy - powiedziała mała, lekko opuszczając uszy na boki.
- Właśnie! - zawtórował jej Asu. - Może idziemy na polowanie?
- Wy jeszcze nie... Jeszcze by was coś zeżarło i bym was miała na sumieniu.... Poza tym, nie ma As. To ona często chodziła z nami na polowania i pomagała. 
- To gdzie jest? - spytała Rin.
- Nie wiemy... - odparliśmy zgodnie chórem, jednak waderka nie dawała za wygraną.
- A kiedy wyszła?
- Rano...
- A kiedy wróci?
- Nie wiemy...
- A była sama?
- Rin!
- No dobra, dobra! Po prostu zadaję dużo pytań... A, patrzcie! O to i As!
Nagle wszyscy jak jedna żona i jeden mąż spojrzeliśmy się w kierunku najbliższych zarośli, z których wyszła As w towarzystwie jakiejś zupełnie obcej, różowej wilczycy. Czyżby kolejna nowa?

~Avi

Tak, napisałam ja, ponieważ Hage nie wie, kiedy ruszy zapchloną dupę i coś napiszę :D Jeśli się komuś coś nie podoba i ma zastrzeżenia, to niech piszę ;)

środa, 5 marca 2014

Powrót tak gdzieś popołudniu...

      Od naszego mini-wyścigu minęło z pół godziny. Zrobiłam się śpiąca, Felix z resztą chyba też, bo ciągle ziewał.
-Może lepiej znajdziemy jakąś polanę, bo jak tak dalej pójdzie to mnie pożresz ziewając-zaśmiałam się.
-Zgooooda- ziewnął donośnie Fel- W miarę znam te tereny. Najbliższa polana jest chwilę z tond.
-No to prowadź !
Felix skręcił w lewo i po paru minutach dotarliśmy do niedużej polany oświetlonej blaskiem księżyca. Nie czekając na nic wyłożyłam się i zamknęłam oczy. Usłyszałam jeszcze jak Felix się kładzie i zasnęłam twardym snem.
 
 *   *   *
 
     Obudził mnie jakiś wrzask.
-Au ! Au ! Au ! Au !- to była głos Felixa. Niechętnie otworzyłam oczy i ujrzałam dymiącego się Fel'a, który podskakując próbuje jak najszybciej przedostać się do lasu. Zaśmiałam się i podeszłam do niego.
-Czyżbyś już zapomniał, że słońce cię parzy ?-zapytałam nadal się śmiejąc.
-Może- mruknął.
-Orientujesz się, która jest godzina ?
-Sądząc po moich oparzeniach to koło 12, bo na tej polanie bardzo późno widać słońce- odpowiedział oglądając swoje lekko osmalone futro.
-No to w drogę panie Kominiarzu- zaśmiałam się po raz kolejny (może nieco kpiąco) i ruszyłam w głąb lasu.
-Ej !!! Poczekaj na mnie !- Felix podbiegł do mnie- Jezioro w chyba w tamtym kierunku- tu wskazał łapą w inną stronę.
-Wiem, ale ich tam pewnie już nie ma-odparłam.
-Pewnie tak... To gdzie idziemy ?
-Do nory Hage- odpowiedziałam podkreślając słowo nory.
-Nory ?!- zdziwił się Fel- To on w końcu jest wilkiem czy zającem ?
-Sama nie wiem Felixie, sama nie wiem- odparłam wymownie kręcąc głową, na co Felix parsknął śmiechem.
-A daleko do tej nory ?
-Biegiem od lodowiska do nory Hage jest 30 minut, czyli nam by to zajęło z 2 godziny. ale biorąc pod uwagę to, że nie jesteśmy na lodowisko to z godzinę nam zejdzie- zakończyłam mój jakże indżeligentny wykład a Felix wybałuszył oczy jakby zobaczył kosmitów z planety KS (nie X, bo to by w jego przypadku normalne było ;3)
-Nie wiedziałem, że z ciebie taki genius !!!- powiedział Fel ze sztucznym zdziwieniem za co dostał porządnego kuksańca w bok- EJ !!!
-Należało ci się- uśmiechnęłam się krzywo
 
 
*   *   *
 
-Daleko jeszcze ?- chyba po raz setny zapytał Felix
-Nie wiem !
-Ale daleko jeszcze ??
-Nie wiem !!
-No ale daleko jeszcze ???
-Ile razu mam ci mówić, że nie wiem !!!
-Tak ze 100- powiedział dość poważnie Felix, ale na jego ustach wymalował się kpiarski uśmieszek.
-Agr- warknęłam.
-No przecież mnie się tylko nudzi !
-To się rozbierz i pilnuj ubrania
-Czy ty coś sugerujesz ?
-Ugh ! Tak się tylko mówi !
-No coś ty ?- dopiero teraz zrozumiałam, że Fel wkurza mnie specjalnie.
-Jesteś wredny, mówił ci to ktoś ?
-Hmm... Niech pomyślę... Nie! Jesteś pierwsza!- zaśmiał się Felix.
-Aż  mi się wierzyć nie chce- zadrwiłam.
-No nie przesadzaj, aż tak źle nie jest !
-No nie wiem, nie wiem -wymownie pokręciła głową.
 
 
*   *   *
 
     Zaczęłam rozpoznawać otoczenie. Byliśmy w pobliży nory Hage. Jeszcze tak gdzieś z 5 minut i będziemy na miejscu. W końcu ! Nigdy bym nie pomyślała, że będę się cieszyć z tego, że jestem w pobliżu jego nory, ale Felix i jego zrzędzenie dawali mi już w kość !
-Już niedaleko- mruknęłam tylko w stronę Fel'a. W tej chwili na polance przed naszym celem zobaczyłam 5 wilków. Zaraz... Zaraz... Pięć ?! Zdziwiłam się. Zaczęłam wyłapywać kogo z tego towarzystwa nie poznaję. Ardes... Avi... Ren... Hage... Ostatnim wilkiem była mała, pewnie nawet nie roczna wilczyca. Chyba była nowa... Nie ma mnie parę dni, a oni już nową gębę do wykarmienia przyprowadzają. No cóż... W sumie ja też kogoś przyprowadziłam. Powiedzmy, że jesteśmy kwita. Wyszliśmy z Felix'em na polanę. Oczy wszystkich zwróciły się na nas.
-No hej...- przywitał się trochę nie śmiało Felix. Dziwne... Felix nieśmiałym ?!
-Hage ! Co ty znowu żarcie przyprowadzasz ?- tu wskazałam na nasz nowy nabytek w postaci małej wilczycy.
-To jest Rin- wyprzedziła z odpowiedzią Hage Ren, a Avi szepnęła do niej uspokajająco- Nie przejmuj się ona żartuje.
-A ty kogo przyprowadziłaś- zapytał Hage o coś co pewnie ciekawiło całą resztę- Co, chłopaka sobie znalazłaś ?- uśmiechnął się kpiąco.
-Nie !- warknęłam- To stary znajomy, spotkałam go w lesie.
-Taaaa, jasne !- kpiący uśmieszek nie schodził z twarzy Hage.
-Jak masz na imię ? - zapytała Fel'a Avi chcąc uniknąć ataku z mojej strony.
-Felix, ale możecie mówić mi Fel albo Felicis
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
     Mi się to wydaje niedokończone, ale nie chciałam wam kazać dłużej czekać =D Jak widzicie powróciłam w progi watahy z moim jakże dziwnym koleżką z planety X Chcę także przypomnieć jeśli ktoś zapomniał. Te zdarzenia działy się przed postem Rin- Zamszę się Asien
 


sobota, 1 marca 2014

Vanessa

IMIĘ : Vanessa
PRZEZWISKO/KSYWKA :Van, Nes lub po prostu gaduła  :)
WIEK : 3 latka
PŁEĆ : Wadera oczywiście
CHARAKTER : Miła, przyjacielska,miła,gadatliwa, miła,zabawna ... a mówiłam już, że miła???   :)
HISTORIA : Urodziłam się w Hiszpanii w Watasze . Gdy miałam 6 miesięcy, mnie i parę innych wilków porwano by sprzedać do cyrków, zoo, parków narodowych. Na moje szczęście trafiłam do tego ostatniego więc nie musiałam siedzieć w klatce. Moje moce ujawniły się kiedy miałam 1,5 roku i to dzięki nim uciekłam. Od tej pory wałęsałam się po świecie. Już wcześniej wiedziałam, że to nie Hiszpania, ale miejsce o zupełnie innym klimacie. Najbardziej nie spodobała mi się zima, jest wtedy tak... zimno !!! W czasie właśnie jednej z zim, gdy miałam 3 lata spotkałam niebiesko białą wilczycę, z 3 ogonami. Nie była ona zbyt rozmowna i ciągle na mnie warczała, ale nie zraziło mnie to. Na całe szczęście !!! Bo dzięki temu, że za nią poszłam dołączyłam do jej watahy .

MAGIA: Moja magia to magia słońca i siły psychiczne ( nie, nie psychiatryczne ). Mogę dzięki niej :
- Odzyskuje energię dzięki słońcu
- Mogę atakować jego promieniami
-Mogę tworzyć kule światła, które poważnie ranią wilki mroku...
- Podnoszę przedmioty siłą woli
- Mogę też czytać w myślach !!! Ale nie umiem...
- Itp.

PARTNER : Neil
CIEKAWOSTKI :
- Jak się dowiecie ja po prostu KOCHAM mówić ale nie wiem z jakiego powodu w pełnię księżyca tracę głos na całą noc!!!
- Czasami zaczynam tak dużo mówić, że gadam, gadam i gadam mogę wtedy powiedzieć coś czego nie powinnam
- Często odchodzę od tematu      
- Jestem odporna na wysokie plusowe temperatury
- Nienawidzę zimy !!!
A TO JESTEM JA :