poniedziałek, 7 kwietnia 2014

OGŁOSZENIE PARAFIALNE

Hej, witajcie.
To ogłoszenie nie będzie należało do tych przyjemnych.
Mianowicie...
Wataha zostaje zamknięta.
Tak, wiem, że zawiodłam Was, zawiedliście się na mnie.
Przepraszam, jednak nie widzę innego wyjścia na tę chwilę.
Ja sama nie wyrabiam z liczbą blogów (nie, to nie jest moje jedyne konto), a co dopiero szkoła.
(2 gim to jednak nie przelewki)
Mam nadzieję, że mi to wybaczycie, a sami znajdziecie lepszą Watahę :)
Świetnie się z Wami bawiłam :)
Dziękuję wszystkim, którzy ożywili Watahę, oraz dodali do niej tego optymizmu :)
Dziękuje Ren za początki znajomości.
Hage za bezcenną pomoc w prowadzeniu Watahy.
As za świetne kłótnie z Hage, przy których nie raz umierałam ze śmiechu :D
Asu, Rin za bycie słodkimi szczeniaczkami :3
Felixowi za nieprzeciętny poziom IQ, którym nas zaskakiwał ;)
Vanessie, Rosalin, Neil, Len.
Oraz wszystkim, wszystkim.
Dziękuję, że byliście i pozostaliście do końca, choć wiadomo było, że będzie ciężko.
 Wataha nie zostanie usunięta, jednak jakiekolwiek życie tutaj zgaśnie.
Jeszcze raz przepraszam i dziękuję.

~Avriel. 

piątek, 4 kwietnia 2014

W kulkach wyglądających jak jeż.

Stałem na wysokim wzgórzu, kiedy potknąłem się o własne łapy i spadłem na sam dół. Wleciałem na srebrnego wilka z czerwono-szkarłatnym ogonem, a ten wleciał w oset*
- UPS... - powiedziałem
- UPS ?! Ja Ci dam ups !!! - krzyknął
- Ale...
- Ja Ci chyba zaraz mózg rozwalę !!! - krzyczał
- Jak można rozwalić coś czego nie ma ? - odparłem ze zdziwieniem, po czym zapytałem - może pomogę Ci wyjąć ten oset ?
- Tak, może naprawisz swoją głupotę - powiedział
- Tego się nie da naprawić ale oset się wyjmie - rzekłem. Kiedy próbowałem wyciągnąć jedną kulkę ukułem się i zacząłem drzeć na całe gardło. Zza krzaków wybiegł jakiś szczeniak
- Nic Ci się nie stało ?! - spytał - Słyszałem krzyk jakiejś baby - szary basior zaśmiał się pod nosem
- Jakiej baby ? - zacząłem rozglądać się na boki w poszukiwaniu jakiejś wadery
- Oj ! Nie chciałem pana obrazić - wystraszył się  czarny szczeniak
- O co w ogóle chodzi ? - zapytałem zdziwiony, po wyrazie twarzy wilka z puszystym ogonem widać było lekkie załamanie
- To jest Hage on jest NIE przyjacielem Pani Asien - przedstawił srebrnego basiora czarny szczeniak
- Możesz powtórzyć jeszcze raz ? Ten wilk to Hage czy Asien ? - ( tak wiem jestem tępy )
- To jest Hage on jest NIE przyjacielem Pani Asien. Ja jestem Len - wytłumaczył szczeniak. Nagle na polane wpadła niebiesko- biała wadera
- Gdzie jest ranny Hage ?! - krzyknęła - ja chcę to zobaczyć !!! - szary basior spiorunował ją wzrokiem
- Pani Asien przyszła !!! - krzyknął zadowolony Len. Na polanę wbiegł kolejny szczeniak
- Usłyszałem zew umierającego zwierzęcia, które bardzo cierpi więc szybko przybiegłam !!! - krzyknęła
- Właśnie zrozumiałem o co chodzi... - nie zdążyłem dokończyć kiedy wpadła jeszcze jedna wilczyca
- Co się stało ?! O ! Cześć Neil! A tak nie na temat to znalazłam coś w lesie ale to chyba nic ważnego... przypomina mi to jak mój pradziadek miał kolegę, który znał zielarkę, która miała dwójkę dzieci i jej córka była trochę dziwna ale nie ważne i ona wyszła za wilka z innej watahy i na ich ślubie miała świadka, który znał śmieciarza, który spał na wysypisku ale on miał znajomego, który miał dziadka, który się zabił gaśnicą ...
- Część Van - odpowiedziałem
- Znacie się ? - zapytała Rin
- A kogo ja nie znam ? - zaśmiała się Vanessa
- Skąd - dalej pytała Rin
- A kogo to obchodzi ? - zapytała pod nosem ' pani' Asien
- A więc to bardzo bardzo długa historia ale opowiem wam to w skrócie, który trwa mniej więcej 2 i pół godziny.Chcecie ? Widzę, że tak a więc to było ...- Van nie dokończyła bo wszyscy ( oprócz mnie no i Nes oczywiście ) wydarli się
- NIE !!!
- O dlaczego ja tak lubię tą historie -powiedziałem z żalem po czym dodałem - chociaż nie bo wtedy pierwszy raz w życiu przegrałem w pokera.To było takie straszne !
- W pokera ? A co to jest ? - zapytał  Len
- Nie wiesz co to Poker ?! Jak można nie wiedzieć co to poker ?! Poker to życie ! - mówiłem
- Aha... - powiedział Len
- Mogę nauczyć cię grać - zaproponowałem
- Może lepie nie... - dodał Len
- To nawet nie jest takie trudne - zaczęła mówić Vanessa - mój dziadek miał brata który miał żonę i ona miała syna który znał wilka którego ojciec miał kolegę który miał taką śmieszną ksywkę ale zapomniałam jaką ... ale odchodzę od tematu ale ten ojciec kolegi miał kuzyna którego wujek też w to grał. Za to mów pradziadek miał wujka i on miał wnuka który się ożenił i miał córkę która miała kolegę i ten kolega miał znajomą która też miała znajomego i on grał w rummy. Czy wam też rummy kojarzy się z ... z.... zapomniałam ... nie ważne
- Zamknij się !!! - krzyknęła Asien
- ych  !!! - rozpromieniła się Van
- Co znowu ?! - warknęła As
- Niech Neil dołączy do naszej watahy !!! - krzyknęła Nes
- dobra... - wtrącił się Hage
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Miało być coś dłuższego ale trudno.
* oset - taka kulka podobna do jeża tylko, że mniejsza
~ Neil

wtorek, 1 kwietnia 2014

Wezwanie do Hadesu

   Siedziałem na skale i rozmyślałem na sensem (nie)życia, wtem pojawiła się jedna z Erynii.
-Czego ?!-warknąłem zdenerwowany z powodu przerywania mi, gdy ja tu filozofuje.
-Hades cię wzywa- powiedziała tylko i zniknęła.
Hades
-Pff- fuknąłem- a czego to ode mnie chce mój ojczulek ?- zapytałem choć wiedziałem, że mnie nie słyszy. Ruszyłem powoli (naprawdę powoli jak na mnie) do jego zamku, gdy wreszcie stanąłem przed jego Wysokością (ha ha raczej Niskością) Hadesem. Ukłoniłem się z przymusu, gdybym tego nie zrobił byłoby źle...
-Hadesie wzywałeś mnie- rzekłem podnosząc głowę. Byłem jego synem na litość Zeusowską (Zeus i litość ?! Taaaa, jasne..) chyba mogę go traktować z 'trochę' mniejszym 'szacunkiem' !
- Mam dla Ciebie zadanie- zaczął spacerować po komnacie.
-A od zadań nie są Ci nieokrzesani herosi ? Masz przecież w Obozie dwójkę dzieciaków.
-Ale ci "nieokrzesańcy' jak ty to rzekłeś nie znają JEJ- popatrzył na mnie kpiąco. Normalnie zaczynam się bać..
-Jej ?
-Twojej siostry- już zrozumiałem jego spojrzenie. O nie, nie, nie ! Tylko nie ona, nie ONA !!! Ona teoretycznie nie żyje (chociaż ja wiem że żyje, bo już by tu była...) albo jest uwięziona (mało prawdopodobne)
-C-co ?!- zdołałem jedynie wyjąkać.
-Bez sprzeciwu- nawet nie dał by rady...- Weź jednego Demona i ruszaj. Przeniosę cię do lasu, w którym się znajduję. więcej zrobić nie mogę.
-Niech zgadnę ? Zeus się nie zgodził ?- tym razem ja uśmiechnąłem się kpiąco, a pysk mojego ojca wykrzywił się w grymasie.
-Idź!-ryknął a jego futro zapłonęło. Wyszedłem posłusznie. Hadesa kategorycznie NIE WOLNO złościć. Wiedziałem kogo zabiorę. Najpiękniejszą Demonicę (która tak a 'propos Demona nie przypomina) Córę Afrodyty (właśnie dlatego...) Scarlett.
-Tylko gdzie ona polazła ? Pewnie siedzi teraz i wyrywa śmiertelników- skrzywiłem się- Ale cóż porodzić, w końcu to Demon Miłości.
-I tu się mylisz!- za sobą usłyszałem melodyjny głos Scar- Nie wyrywam śmiertelników tylko ciebie szukam. Gdzieś ty był ?- uśmiechnąłem się do niej i wytłumaczyłem sytuację. Na wspomnienie mojej siostry fuknęła niezadowolona, ale słuchała dalej.
-Czyli masz ją zabić, udusić, spalić, a może poćwiartować ?- wyszczerzyła zęby i zamrugała oczyma.
-Złotko na mnie Czaromowa nie działa- zaśmiałem się kpiarsko.
-Przecież wiem...- mruknęłam pod nosem.
-Nie, mam ją po prostu odnaleźć i... - nie dokończyłem, bo zrobiła to Scari
-Przywlec tutaj
-Właśnie
-No to idziemy !- zakomendowała Scarlett i ruszyła w stronę Zamku Hadesa, a ja powlokłem się za nią. Dalej nie podobał mi się ten pomysł. Ona mnie przecież zabije ! Weszliśmy do komnaty Pana Podziemi.
-Tak myślałem, że to tą wywłokę ze sobą zabierze- mruknął pod nosem.
-Mo...- nie zdążyłem powiedzieć, bo zamiast Hadesa stało drzewo, a ja spadłem na twardy grunt.
-Au- jęknęła Scar wstając.

_____________________________________________________________________
 Wiem, że krótkie -_-
  Ale więcej się będzie działo u Scarletti (Spaghetti HaH) ;))
Jak się podoba ???
  Teraz tylko znaleźć fotę Zeusa...
Eeeee... Nieważne !
 P.S. Zeus to ZŁO gorsze od Hadesa
Wujcio Hades jest spoko gość !!!

As,
która została
Kronikarzem Życia
swojego Brata 
Devil is Me !!!

,,Ogon''

Szłam po lesie. Lekko wilgotna trawa uginała się od mojego ciężaru.  Usiadłam na łące.  Z lasu przybył basior z uśmiechem. To Hage. Znałam go już.  Ale jego ogon...
-Cześć!
-Cześć.
Ucieliśmy sibie pogawędkę o ogonach.
-Mój jest lepszy!
-Ale mój może zmieniać kolor!
-A mój się wydłuża!
Wystrzeliłam ,, z ogona'' i niestety wylądowałam na Hagu.
--------------------------------
Wiem że krótkie,  ale brak weny. Hage dokończysz?

poniedziałek, 31 marca 2014

Ah, jakież prześliczne jest kocie życie!

W końcu! Minęło wiele dni, ale udało mi się dorwać Rin! Szliśmy teraz bok w bok, obok siebie. Nagle zauważyłem coś mieniącego się w promieniach słońca. Podbiegłem do martwej szynszyli. Rin za mną. Nagle krzyknęła:
-ej patrz na to! - wycięła ostrym pazurkiem dwa trójkąty i przyczepiła sobie do uszu, na kształt uszek kota. Błotem namalowała sobie kocie wąsiki i zaczęła śpiewać ze śmiechem:
- Wolność jest rajem, miau, miau, miau, ryby kradnę innym wciąż i zajadam nimi się, patrz jak ludzie pracują, kiedy ja na dachu leniuchuje, lub chrapiąc słodko śpię! I ty bądź wolny, miał! Inne koty do mojego świata zaproś też, na świat otwórz okno i słuchaj rady mej, Flay Away! - podczas gry ona śpiewała, również się przebrałem za kotka. Z głosem roztrzęsionym od śmiechu zacząłem śpiewać również:
- Jesteś wszeteczna, Rinuś, neko - san [neko - jap. kot] wieczorami wlepiasz, we mnie ślepia swe. Gdy tak na mnie patrzysz, to aż ciarki mam, więc ci nie pozwolę, do mnie zbliżać się. Żyję się tylko raz, więc słuchaj mnie! Ja mieszkam w domu bo mi dobrze taaam! Obroża którą mam na szyi meeej, wiesz w ogóle jaką wartość ma? Jestem panieński, miau, miau, miau, przepyszne banany jem i łóżeczko własne mam, chodź nie znoszę wody to co dzień kąpią mnie. Mimo że swe futro, umiem czyścić sam. A teraz pomyśl, miau, miau, miau, kto ma bezpieczniejsze życie, ja czy ty? Ciebie może coś potrącić, nigdy nie wiesz nic! - śpiewaliśmy tak długo. Tańczyliśmy przy tym i biegaliśmy. Skakaliśmy. Nagle Rin się potknęła, i nie wiadomo jak, znalazła się w moich ramionach... Nagle poczułem jakieś dziwne łaskotanie wewnątrz.
/Ardes
--------------------------------------
taaa... Opowiadanie bez sensu. Ale już mnie poganialiście to nie chciałem tak stać w przejściu. Rin, mam nadzieję że dokończysz tą jakże rofmantyfną chwilę? xD

sobota, 29 marca 2014

Ludzie!!!...

... Trochę aktywności! Kiedyś widziałam, że coś się dzieje, a teraz nic! Newa! Null! Zastanawiał się, czy nie odejść, bo nie przetrwam takiej martwicy.
~Zła Rose

poniedziałek, 24 marca 2014

Wycie, no i życie :)

Gdy miałam niespełna rok, ludzie zaczęli budować takie dziwne konstrukcje. Starsze wilki szeptały między soba. : to bunkry! Wojna idzie! Nierozumiałam jednak, co to znaczy, aż pewnego dnia, żołnierze rozpylili nad naszym lasem truciznę. Wilki poumierały. Przetrwałam tylko ja, bo rodzice schowali mnie w jaskini. Kiedy wyszłam z niej po 10 dniach, ujrzałam straszny widok; wszystkie wilki zostały zamordowane. Z płaczem uciekłam w pobliskie góry. Tam dotarłam do mnichów, którzy nauczyli mnie moich mocy. Potem wyruszyłam w wędrówkę mego życia, i tak znalazłam się tutaj.
***
Teraz, myśląc o mojej przeszłości, zawyłam przenikliwym głosem.
----------------------------------
Wiem, że zachowałam się chamsko, spychając się do kolejki, ale nie mogłam znieść tego, że nic się nie dzieje :'(




wtorek, 18 marca 2014

Amaris Lyris


Imię: Nazywam się Amaris Lyris, ale zazwyczaj używam tylko pierwszego imienia. 
Przezwiska: Jeśli nie podoba ci się pełne imię możesz mi mówić Ami, Mari lub Ri. Ale nawet nie próbuj mnie nazywać Amaruśka. Bo ci łeb ukręcę. Do tego zdrobnienia ma pozwolenie tylko jedna osoba. A i jeszcze jedno. Nie waż się nazwać mnie długouchą, bo sam uszy stracisz.
Wiek: Lat mam kilka. Dokładnie przeżyłam już 4.
Płeć: Jestem kobietą to oczywiste.
Moc: Władam mocą ziemi. Chyba, więc wiesz co mogę robić. Oprócz tego mam władzę nad mocą śmierci mianowicie:
1) Mogę tworzyć rzeczy typu bariery, mosty itp. z ciemności.
2) Czuje, gdy ktoś umiera, ale tylko w promieniu trzech kilometrów.
Charakter: Cóż jestem poważniejsza od mojej siostry. Raczej łagodna dla przyjaciół i znajomych. Miła i uprzejma. Umiem się śmiać i bawić. Wesoła też jestem. Z utratą mojego zaufania jet różnie. Zależy jak komu ufam. Jak Ren jestem szczera i energiczna. Jestem współczująca. Smuci mnie gdy giną niewinni. Zawsze takim niosę pomoc i ratunek. Na pewno jestem pracowita i pomysłowa. Rodzina i przyjaciele są dla mnie najważniejsi. Dla nich mogę ryzykować i życie. Bywam gadatliwa, ale na ogół jestem cicha. Zawsze mam się na baczności. Ale na wojnie byś mnie nie rozpoznał. Nikomu wtedy nie ufam. Odwaga jest u mnie najważniejsza. Mam swój honor. Zawsze zachowuję zimną krew. Gdy trzeba zabijam bez litości. Agresywna, prawie bezwzględna i wyzywająca. Jestem nerwowa i łatwo wytrącić mnie z równowagi. Zawsze groźna i niebezpieczna. Uważaj... Bo marnie skończysz jeśli staniesz przeciwko mnie. Potrafię wykorzystać swój spryt i mądrość, by pokonać wroga. Na codzień zachowuję, niektóre cechy widoczne w czasie walki. Więc wiedz i pamiętaj... W bitwie bezwzględna i groźna. Na codzień miła i spokojna, zawsze ci pomogę. I lepiej mnie nie drażnij.
 Partner: Clint.. Może go nie znasz, ale mi starczy, że ja go znam. A właściwie kocham. Obiecał mi, że kiedy wyzdrowieje to mnie odnajdzie i będziemy razem. 
Pochodzenie: Jak Ren pochodzę z Japonii.
Gdy robiłam przerwy w podróży
Zasiadałam na w miarę wysokich miejscach.
Tylko po to, by okolicy zadać pytanie.
,,Ren gdzie jesteś??''
Historia: Wiesz jak wyglądało dzieciństwo moje i Ren, więc ja opowiem ci to co się działo ze mną po naszej rozłące. Gdy uciekłyśmy z jaskini byłam ciężko ranna po walce z obcym. Biegłam przez jakiś czas, aż straciłam przytomność. A obudziłam się w jaskini. Nieznanej mi jaskini. Wtedy właśnie poznałam Clint'a. To on mnie uratował od śmierci. Czas, który u niego spędziłam bardzo nas do siebie zbliżył. Gdy wyzdrowiałam i nadszedł czas na dalszą podróż poszedł ze mną. Wędrowaliśmy tak miesiącami, aż spotkaliśmy złego. Pokonaliśmy go, ale Clint został ciężko ranny. Zostawiłam go pod okiem medyków pewnej watahy, która była niedaleko miejsca walki. Przysiągł mi, że jak wyzdrowieje to mnie odnajdzie i ruszyłam dalej już sama. Wędrowałam, aż zaszłam na te tereny. I instynkt mi mówił, że gdzieś tu jest Ren...
Lubi: Spokój; radość; słońce; Clint <3; lato.
Nie lubi: Gdy ktoś ją wkurza; gdy ktoś wykorzystuje innych.
Wygląd: Jak widzisz jestem kremową wilczycą, na której ciele znajdują się czarne wzory, znaki. Mam różowe oczy i interesujące długie uszy. Uszy i moja grzywka są moim atutem, więc nie waż się ich tykać. Mam niesamowicie długi ogon, którym mogę cię udusić jak mi się będzie chciało. Ale nie stresuj się biedaku robię to rzadko. Widoczne są też u mnie na łapach różowe światełka.
Ciekawostki:
1) Umiem odczytywać runy.
2) Ja i Clint zabiliśmy obcego. Teraz muszę znaleźć Ren i jej o tym powiedzieć.

Wiosna, cieplejszy wieje wiatr...

Z samego rana, gdy inni jeszcze spali wymknęłam się z jaskini. Na moją głowę, dziennie jest tu za dużo hałasu. Za dużo dla mnie bynajmniej. Może im to pasuje?? Postanowiłam, więc spędzić jeden dzień samotnie w ciszy, sam na sam z uczuciami. Cicho zniknęłam w krzakach zostawiając za sobą śpiącą grupę. Kierowana instynktem mijałam drzewa i krzaki, aż stanęłam nad jakimś jeziorem. Rozejrzałam się i w oko wpadły mi.... Krokusy!! Podbiegłam do nich i uśmiechnęłam się. Wiosna!! Nareszcie przyszła. Oczywiście nie to, że nie lubię zimy też jest fajna. Śnieg, lodowiska, wszystko wygląda inaczej, ale po kilku miesiącach może się znudzić. Delikatnie łapą dotknęłam kwiatów, a po chwili je powąchałam. Minęła chwila od zachwycania się krokusami. Rozejrzałam się za innymi kwiatami, ale nic nie zauważyłam. Podeszłam, więc do tafli wody. Ciekawe co robi reszta, bo na pewno już wstali. Skoro ich nie słychać to albo śpią jeszcze albooo... Po prostu się zmęczyli dniami hałasu i szaleństwa. Może nawet nie zauważyli, że zniknęłam. Albo biegają po lesie i mnie szukają.. Raczej to pierwsze. Wzruszyłam ramionami i wbiłam wzrok w swoje wodne odbicie. Przez kilka godzin zabijałam nudę bawiąc się wodą. To tworzyłam w powietrzu wodne frędzle to znowu nurkowałam i obserwowałam co się dzieje pod powierzchnią. W końcu siadłam na brzegu i przypatrywałam się ponownie krokusom. Nagle usłyszałam szelest i trzask gałązki. Zerwałam się i skoczyłam na wodę. Wbiegłam na środek jeziora i rozejrzałam niespokojnie. Zaległa cisza, ale ja czułam, że ktoś mnie obserwuje. Może to ktoś od reszty... Nie gdyby to był ktoś z nich to już, by wyskoczył krzycząc. Nagle usłyszałam głos.
-Ren..- powiedział znajomy głos niepewnie, a ja wbiłam wzrok w rozchylające się krzaki....

Ren
Wiem opuściłam się w komentowaniu i pisaniu, no ale szkoła mnie dowala... Tu sprawdzian tam kartkówka.. Ledwo nadążam z czytaniem waszych notek, a co dopiero z komentowaniem ich... Dokończę ten wątek lada dzień, więc proszę go nie ruszać.. Wiem, że krótka notka i w ogóle beznadziejna, ale weny brak i lepsze to niż nic...

niedziela, 16 marca 2014

Ogłoszenie parafialne dla dobrych i pobożnych owieczek.

Dobry i uczynny ludu internetu...

Zwę się w swej dostojnej egzystencji Tenshi i przybyłem, aby zbawiać świat.
Teraz pytanie: co to znaczy zbawiać?
Nie, nie będę rozsyłać dobrej energii jak kucyk pony, bądź kolorowa pacynka.
Przybyłem, aby pomóc.
bądź zniszczyć co leży w mej naturze...
Jednak trochę więcej się wypowiem w temacie, jednak nie zbyt dużo, bo leniwy jestem.
*ekhem*
Autorka tegoż o to bloga zrzekła się go i oddała w ręce me, więc bójcie się i strzeżcie, gdyż czasy srogie nadchodzą...
Dobra, żartuje. Tak naprawdę mam jedynie ociupinkę pomóc w ogarnianiu tego... Bloga.
Tak więc do ludzików mam sprawę.
Widząc po Waszych wpisach, które publikujecie, większość z nich posiada dość spory zasób błędów ortograficznych. Ja rozumiem wszystko. Nie jestem zUy i nie będę wytykał Wam błędów...
Tylko jeśli wiecie, że popełniacie te cholerne błędy, powinniście najpierw sięgnąć do słownika.
Bądź Worda...
Bądź bloggera, który te błędy również powinien wyłapać?
Albo ja jestem tępy...
Korekty, które będziecie czynić ze swoimi wpisami i wyłapywać zaistniałe w nich błędy, oraz je poprawiać. To wszystko tylko polepszy Waszą komunikację na Watasze, o ile takowa jest.
Jestem tu nowy, więc nie za bardzo ogarniam Waszej "arcysuper" techniki.
Możliwe, że w najbliższym czasie pofatyguje się trochę i skorzystam z okazji bycia tutaj i również coś wklepę swojego.
Na razie się na to nie zanosi...Jedziemy dalej...
Poza tym może żeby nie było, że jestem taki zUy i Was tylko jadę powiem, że Wy macie zdrowo popierdzielone we łbie, że tak szybko wszystko piszecie...
To był komplementOstrzegam również tych, którzy napalają się na tworzenie stu pierdyliarda miliona guzikówych postaci, które potem okażą się niepotrzebne i trzeba będzie usunąć je z Watahy, gdyż autorowi, bądź autorce nagle ubzdura się, że postaci nie potrzebuje.
Wiem, jak jest - już przez to przechodziłem.
Nie mówię, że Wasze postaci są niepotrzebne... Bo pewnie w tym momencie na to wyszło.
Tak czy owa mam nadzieję, że Autorka się odezwie do mnie.
nie na partytylko w sprawach biznesowych.
Teraz zapraszam na ciekawą dyskusję w komentarzach, w której czekam na zrównanie mnie z błotem, wbicie kołka w serce, a następnie wrzucenie moich zwęglonych kości do morza.
*wyciąga popcorn*
Dziękuje za Waszą cenną uwagę i nie żegnam się z Wami, gdyż bardziej "do zobaczenia".
Może się gdzieś tam zjawię w komentarzach, bądź sam się zjawię jako... ja sam...

~Ciao! 
                           Tenshi...

Ja się tak tarzać lubię, a wy mi nie pozwalacie !, czyli Wariatkowo Otwarte 2/2

     Szczerzyłam się jak głupi do sera i tarzałam w białych kryształkach.
- ŚNIEG !!! ŚNIEG !!! ŚNIEG !!! ŚNIEG !!!- krzyczałam tak głośno, że chyba caaaaaaały las mnie słyszałam.
      Jak na komendę pojawili się Avi, Ren, Rin, Asu, Van, i Pan Haagenti, jak to ostatnio zaczęłam go nazywać =P Gdy mnie zobaczyli patrzali tak jakby myśleli czy zabrać mnie w natychmiastowym trybie do Wariatkowa, czy uciekać w popłochu. Na ich szczęście, czy tam nieszczęście, nie ważne, z MOJEJ WŁASNEJ, PRZYWATNEJ, UKOCHANEJ ZASPY wygramolił się Felix. Co on tam właściwie robił ? A no tak... Przysypał go śnieg... Hmm... E tam !!! Nie ważne ! Ważne, że mam ŚNIEG !!! Zaczęłam znów się tarzać.
-Co się stało- zapytał, któryś z przybyłych, Nie obchodziło mnie który. Obchodził mnie teraz tylko i wyłącznie  ŚNIEG !!! Nasłyszałam ich dalszej , za pewne bardzo ciekawej (tak to był sarkazm) rozmowy. Nagle czyjeś ręce, a właściwie łapy wyciągnęły mnie spod zimnej pierzynki. Prychnęłam nie zadowolona.
- Zostawcie mnie !- wrzeszczałam wierzgając łapami- Ja chcę do ŚNIEGU !!!
-Ona zaczyna wariować- stwierdziła Avi
-Ja ?! Ja wcale nie wariuję ! Ja po prostu chcę do ŚNIEGU !
-No właśnie...- westchnęła Ren
-Puśćcie mnie !!!
-Robimy do dla twojego dobra- uspokajała mnie Van.
-Jak chcecie mojego i swojego dobra to mnie puśćcie !!!
-Nie możemy, choć byś my chcieli- powiedział Fel
-Dlaczego wy mi to robicie- byłam na skraju rozpaczy
-Bo chcemy dla ciebie dobrze- powiedziała Ren, a ja nieco się uspokoiłam. Przestałam wierzgać łapami. Zauważyłam że Asu i Rin są pod ścianą i patrzą na mnie ze strachem w oczach. Tuż obok nich stał Pan Lacun Haagenti śmiejąc się donośnie. Maja chęć tarzania się w śniegu zmalała. Zastąpiła ją za to chęć zabicia basiora o szkarłatnym ognie.
     Gdy zauważyli, że się uspokoiłam puścili mnie, ale stanęli przed zaspą na wszelki wypadek głupio się szczerząc. Na razie nic im na ten temat nie powiedziałam, na początku musiałam dać przecież nauczkę Panu Dei (nie znudzi mi się to nigdy XD). Tylko jest jedne maciupki problem... Co ja mu zrobię gdy zimy ni ma ? Nie mam żadnych kreatywnych pomysłów związanych z moją inną mocą. Postanowiłam zrobić coś czego nikt się nie spodziewał.
     Wyszłam nie zwracając na nikogo uwagi. słyszałam, że poszli za mną. Bali się pewnie, że znów ucieknę do lasu na kilka dni. Ah... Jacy oni naiwni ! Jakbym chciała to i tak by mnie nie złapali ! A nich sobie lezą... Mam ich w głębokim, trzyogonowym poważaniu !
     Doszłam do nory Hage i znów wszystkich  zadziwiłam. Po prostu weszłam i położyłam się w kącie nic po drodze nie rozwalając. Patrzyli na mnie jak  na debila.
-No co ?-spytałam
-Yyyy... Nic, zupełnie nic- odpowiedziała mi Ren szczerząc się szeroko. spokojna Asien to aż takie dziwne ?!
-To dla was aż taki szok ?- zapytałam najspokojniej w świecie.
-Ale co ???- udawali głupich. Czy ja wyglądam na idiotę ?!
-To, że nie wybuchnęłam, nic nie rozwaliłam, jestem miła- wytłumaczyłam
-Yyyy... Nie! Wcale Nie !- odpowiedziała szybko Avi.
-Jasne- mruknęłam pod nosem i głośno westchnęłam.
-No... Może troszkę- wyznała Nes, a reszta spiorunowała ją wzrokiem.
-Myślicie, że zwariowałam - popatrzyłam na nich pełnym spokoju i niewinności (ta jasne) wzrokiem.
-Nie ! Wcale Nie- zapewnił szybko i sztucznie Fel.
-Czyli tak myślicie...
-Tak !!!- złamała się Van- No bo widzisz- starała się wytłumaczyć widząc spojrzenia reszty- Gdy tak wrzeszczała, rzucałaś się wyglądałaś ja k taka typowa wariatka- wyznała po czym skuliła się, bo chyba zorientowała się, że to jednak ja. A właściwie potulniejsza wersja mnie. Ja natomiast westchnęłam tylko.
-Tak jest zawsze przez kilka pierwszych dni. Później jakoś się przyzwyczaję, Najgorzej jest gdy udam i się przywołać śnieg. Z resztą sami widzieliście...- wytłumaczyłam- Wybaczcie, pewnie jeszcze kilka razy się tak zdarzy, ale ja nad ty nie panuję !-głos mi drżał- Chyba, muszę się przejść.
-Ale nie znikniesz znów na parę dni- zapytał Asu
-Nie, nie martwcie się- uśmiechnęłam się słabo i wyszłam.
    Po godzinie wróciłam Nie spotkałam po drodze ani odrobinki śniegi i właściwie to cieszyłam się z tego powodu ! Nie chciałam kolejnego ataku. Ale wracając... Po powrocie było mi lepiej. Znów stałam się wredną i pyskatą As(i), którą uwielbiacie <3

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
    Dziwny opek, ale daje wam przestrogę. Jeśli zobaczę śnieg to nie bądźcie w pobliżu bo to i tak był lekki atak. Dobrze, że nie widzieliście gorszych !!!!

Kastiel i Scarlett





Przyjrzyjcie się mojej obroży.
Kojarzy wam się z czymś
ten kryształ ?

IMIĘ: Kastiel
PRZEZWISKO/KSYWKA: Kas, Si, Tel, Kasi (spróbuj tylko tak mnie nazwać) Diablo (a to moje ulubione)
WIEK: To zależy... Chcesz wejrsji, która muszę wszystkim wciskać ? Proszę bardzo: Zostałem zabity w wieku 4 lat, o tego czasu minęły 3 lata, ale ja dalej jestem na tym samym poziome... No może jestem bardziej zabójczy. A co do prawdy, to wam jej nie wyjawię... Jeszcze...
PŁEĆ: Może i jestem  Demonem, Złym Duchem jak wolisz, ale chyba widać, że basior nie ???
CHARAKTER:  Hmm... Mój charakter jest iście podobny do charakteru As. Jak to u rodzeństwa, chociaż mój jest bardziej Diabelski a jej bardziej Porywczy. Ale to pewnie dlatego, że mamy innych ojców. Tak !!! Dobrze słyszycie !!! Mamy innych ojców !!!
HISTORIA: Znów muszę wam wcisnąć kit. Super... Dlaczego nie mogę im powiedzieć prawdy co Zeusie ? <Grzmoty> Gromowładny się znalazł... <Błyskawica> No dobra już mówię im te kłamstwa ! <Burza się oddala> Widzę, że już jesteś zadowolony, a idź stąd w cholerę !!! <Piorun przypala mi koniuszek ogona> Przepraszam, ja ... Nie chciałem. Mogę już im mówić ? <Cisza> Czyli, że tak... Historię Watahy 4 Pór Roku już znacie ? Więc moją również, więcej do powiedzenia nie mam, Bo mój "kochany" wujaszek by mi łeb pokiereszował gdybym wam prawdę powiedział. Oj ! Usuńcie z pamięci słowo wujaszek.... Coś czuję, że nie długo pożyję... Chociaż ! Zaraz ! Ja już jestem martwy ! Nie ważne... Do Watahy tej trafiłem wraz ze Scarlett by odnaleźć moją siostrę i wyjawić jej prawdę, przywrócić prawdziwe wspomnienia. Oczywiście Wielki Pan Gromów mi na to nie pozwala, ale szczerze to ja już go mam gdzieś.
MAGIA:  Ogień, Mrok (ale inny niż u Felicis'a)
  • Pożary, Oparzenia, Płomienie to tylko niektóre szczególne zdolności związane z ogniem ...
  • Ognioodporność
  • Wędrowanie Cieniem
  • Przemiana w Cień
  • Atak Cienia, szczególnie rani Wilki Światła, Lata, Ciepła, Blasku, Jasności, Słońca, wzmacnia (niestety) Wilki Mroku, Cienia, Zimy, Lodu, Chłodu itp
PARTNERKA:  Scarlett- moja zabójcza dziewczyna (dosłownie w obydwu znaczeniach)
CIEKAWOSTKI:
  • Skrywam pewien sekret przed Asien (tak to ten, ok którym mówi Scar)
  • Nie powiem wam na jego temat wiele ale dam wskazówki poniżej
  • Więcej ciekawostek pojawi się później...
  • Wiek i Historia to bujdy na resorach, ale cóż poradzę, że nie mogę nic wyjawić ?
  • Kiedyś jej to wyjawię, a wtedy ona przestanie mnie nienawidzić, moja kochana siostrzyczka... (powiedzcie jej tylko a uduszę !!!)
  • Nie powinienem, ale powiem, pomimo iż nie powinienem tego wyjawiać moim ojcem jest <Grzmoty> Panie Zeusie nie przerywaj i tak powiem !!! Jest <Grzmoty> Gromowładny Panie masz natychmiast przestać. Nie powiem, zadowolony ??? I tak się sami dowiedzą ...
  • Mam jeszcze jedną siostrę, As  o niej nie wiem, choć to także jej siostra...

WSKAZÓWKI (co jakiś czas nowa):
  • Amnezja
  • Fałszywe Wspomnienia
  • Kłamstwa
  • Bogowie


Tą obróżkę usuńcie z pamięci,
ja jej już nie noszę !!!


IMIĘ: Scarlett
PRZEZWISKO/KSYWKA:  Scar, Leti, Sweety, Carli, Scarletti (tak mówi na mnie Asien)
WIEK: A czy to ważne ? Gdybym musiała to wyliczyć, nie licząc czasu odrodzenia i takich dupereli do by wieki zajęło. Powiedzmy, że urodziła się dawno temu i tyle  musi wam wystarczyć !!!
PŁEĆ:  Nie rozpoznajecie płci Córy Afrodyty ?! To doprawdy haniebne ! Ale dla idiotów nie widzących mojej urody to powiem iż Wadera.
CHARAKTER: Im dłużej żyję tym on bardziej się zmienia. Obecnie jak to by mnie opisał Kas jestem zabójcza w obydwu tego słowa znaczeniach :* Hmm co by tu jeszcze ? Lubię uwodzić facetów (ale lepiej nie przy Kastielku <3) Imprezować, bawić się, być lepszym od innych w każdej dziedzinie. To po krótce mój charakter. Czyż on nie jest zabójczo ciekawy ???
HISTORIA:  A czy to ważne ? Pokolenia mijają a ja nadal żyję ! Czyż to nie jest piękne i wystarczające ? Do Watahy przybyłam wraz z Kasim, ponieważ on poszukuje swojej siostrzyczki chcąc wyjawić jej prawdę. Nie jestem za tym, ale no cóż...
MAGIA:  Miłość i Magia :
  • Wywoływanie Uczuć u Innego Wilka
  • Aura Miłości
  • Strzały Amorisa
  • Magia, chyba wiecie co to nie ?

PARTNER: Kastielek <3
CIEKAWOSTKI:
  • Moją matką jest bogini Afrodyta, a ojcem syn Hekate
  • Zginęłam w Bitwie walcząc po Złej stronie, nie żałuję
  • Wiem coś o Asien, czego ona nie wie...
  • Ten sekret Kastiela też się tyczy, ale on wie...
  • I Felix'a też... Ale on nie wie, bo by wygadał Asien !!!
  • Właściwie to nie jest jeden sekret a kilka, dobra rozpisałam się o sekretach innych zamiast o mnie. Grrr...
  • Dobra ze mnie manipulantka
  • Mój rekord w oczarowaniu chłopaka wynosi 1,7 sec. Ciągle go pobijam !!!
  • Odrodziłam sie już 213 razy, ileż można zabijać jedną biedną wilczycę ?! No... Nie taką biedną bo Demonice
  • Zabijam głównie mężczyzn, ale mogę zrobić wyjątek (tak mówię tu o Asien)
  • Wkrótce ciekawostek pojawi sie więcj

 

Neil

Imię : Neil
Ksywka : Niluś ( tak mnie nazywa Rin ) a tak poza tym mówcie mi Neil lord wielki ( żarcik ) XD
Wiek : 3 lata, 4 miesiące, 15 dni, 3 godziny, 24 minuty, 6 sekund i 42 setne sekundy. O!!! już 7 sekund i 32 setne.
Historia : Moja historia była bardzo długa yyyy... iiiii... byłem na księżycu, słyszeliście chyba o Neilu Amstrongu ??? Iiiiii yyyyyyy... kiedyś na moją rodzinę napadły  obce wilki i zabiły mi siostrę postanowiłem się zemścić ale szybko ( tak po ok. 1 dniu ) znudziło mi się to i olałem sprawę ( nie żałuję ). A reszta jest nudna.
Charakter : Zacznijmy od dobrych cech.... dobra może przejdźmy do złych : jestem nie mądry i głupi i tępy i a to nie jest to samo ?! O przypomniałem sobie kilka dobrych cech  : jestem też sprytny, leniwy ( myślicie, że leniwy to zła cecha ale to nie prawda bo lepiej, żebym cały dzień leżał na trawie niż żebym spowodował jakieś dziadostwo a uwierzcie mi ja umiem spowodować duże dziadostwo )
Magia : Woda i ogień. Moje moce są okropne na przykład kiedy chcę sobie rzucić kulą ognia to woda zaraz ją gasi i na odwrót.
Partnerka : Vanessa
Ciekawostki :
* Na księżycu stoi mój posąg
* Przez przebywanie z Vanessą nic mnie już nie denerwuje.
* Często potykam się o własne łapy
* Tak, tak kilka razy spowodowałem pożar no może kilkanaście albo kilkaset ale kto by patrzył na takie szczegóły ???

Moje piękne zdjęcie :





czwartek, 13 marca 2014

Przywołałam śnieg !!! ... i zasypałam nim Felixa, czyli Wariatkowo otwarte 1/2

    Nastała, jakże znienawidzona przeze mnie, Wiosna. Śnieg stopniał, zrobiło się cieplej, zaczęły rosnąć kolorowe kwiatuszki, normalnie żyć nie umierać ! No chyba, że jest się mną... Ja wprost nienawidzę Wiosny, Lata i Jesieni. A Lata to już szczególnie ! Jest wtedy tak... Gorąco !!!
    Leżałam teraz w chłodnej, ( jakże mile chłodnej) odnalezionej przeze mnie nie dawno jaskini w pobliżu nory Hage. Jeszcze nikomu o niej nie powiedziałam. Było to teraz jedyne miejsce, w którym mogłam odpocząć od reszty naszej zgrai i od panującego na zewnątrz (jak dla mnie) skwaru. Jaskinia ta była tak duża, a raczej długa, że nie zdążyłam jej całej zwiedzić. Wprawdzie mówiąc to nie za bardzo mi się chciało. Dlaczego ? Oczywiście nie czystego lenistwa, co to to nie ! Po prostu pomimo chłodu tu panującego nie mogłam przywołać choć odrobiny śniegu, który jest dla mnie jak dla ryby woda, więc jestem osłabiona.
     Postanowiłam znów spróbować przywołać śnieg. Wstałam i zamknęłam oczy. Zaczęłam skupiać się na jednej myśli...
-ŚNIEG !!! ŚNIEG !!! ŚNIEG !!! ŚNIEG !!!  ŚNIEG !!! ŚNIEG !!! ŚNIEG !!!  ŚNIEG !!! ŚNIEG !!!
Uchyliłam jedną powiekę i... nic.
-Gdzie do jasnej cholery jest ten śnieg ! - krzyknęłam zdesperowana. Nagle usłyszałam ciche odchrząknięcie. Odwróciłam się w stronę wejścia do jaskini.
-Fel ?! Co ty tu robisz ?!- zapytałam wyraźnie zdziwiona tym, że mnie odnalazł. No bo przecież JAK ?! Nie mógł mnie śledzić ! Zawsze na to uważam. No... Oprócz dziś... Byłam już tak zdesperowana brakiem Zimy, że o tym zapomniała. Dlaczego Zima trwa tak krótko ?! Wyrwałam się z otępienia. Felix chyba już skończył swój wykład na temat tego jak on do cholery jasnej się tu znalazł.
-Halo ! Ziemia do Asi!- machał mi przed oczami łapą- Czy ty mnie w ogóle słuchasz ?
-Ja.. Po prostu.. Chcę Śniegu !!!
-Zorientowałem się gdy krzyknęłaś, pozwól że zacytuję : "Gdzie do jasnej cholery jest ten śnieg !"- zaśmiał się, a ja spiorunowałam go wzrokiem. Nagle (i wcale nie specjalnie. Naprawdę ! To wcale nie był sarkazm ! Nie planowałam tego ! Co nie zmienia faktu, że się ucieszyłam) na Fel'a runęła góra śniegu pojawiając się z nikąd.
--HA ! Udało się !- krzuknęłam zadowolona i rzuciłam się prosto w chłodny, a właściwie zimny śnieg zupełnie zapominając otym, że pod spodem znajduję się mój przyjaciel Fel.

---------------------------------------------------------------------------------------------------------

  Druga część jutro lub pojutrze. Jest ona już w moim zeszyciku napisana ale po pierwsze mam dość pisania na dziś, a po drugie nie chce wam kazać dłużej czekać ! Jednak musicie poczekać na część drugą bo to nie wyjaśnia tytułu Wariatkowo otwarte ;3

Roselin



Imię: Roselin
Ksywka: Rose, Lin, Ro.
Wiek: 3 lata
Płeć: wadera
Charakter: Nieufna, miła, uprzejma, romantyczna.
Magia: natura, światło, mrok. Dzięki tej magii może:
Rozbłysnąć światłem,
Zniknąć w mroku,
Używać roślin jako broni.
Historia: opowie później. 
Partner: szuka.
Ciekawostki: jej ogon może się wydłużać.
Uwielbia wschody i zachody słońca.
Kwiaty na jej cielę zmieniają barwę w zależności od pory roku.

sobota, 8 marca 2014

Nowa znajomość

Szłam ścieżką kiedy zobaczyłam jakiegoś wilka. Podeszłam bliżej, żeby zobaczyć kto to. Okazało się, że to niebiesko biała wilczyca z trzema ogonami.
- Hej... jak się nazywasz ??? - zapytałam
- Jestem Asien Nisi - powiedziała od niechcenia
- Naprawdę ładne imię. Moja pra pra pra pra pra prababcia miała kuzynkę która miała córkę która miała tak na imię... Ja jestem Vanessa możesz mi mówić jak tylko chcesz. Niektórzy mówią mi gaduła to pewnie dlatego, że bardzo lubię mówić. Kiedyś miałam koleżankę która tak do mnie mówiła, sama nie mówiła zbyt dużo tak jak ty. A kiedyś mi się przypomniało jak moja znajoma biegała i mówiła, że przez to dostała kataru a potem zaczął padać deszcz - mówiłam - nie sądzisz, że deszcz rymuje się z kleszcz ??? Przykra sprawa miałam kiedyś kleszcza w łapie ale szybko go wyciągnęłam a moja prababcia miała znajomą która też miała kleszcza, dostała paraliżu a potem umarła... szkoda, że jej nie poznałam.- Asien mruczała coś niezrozumiałego pod nosem - mam wrażenie, że mówię troszkę za dużo
- Czy możesz być przez chwilę cicho ?! - warknęła Nisi
- Dobrze... - powiedziałam cicho, po pięciu minutach znów zaczęłam - To było straszne nie każ mi więcej tego robić cisza jest dla mnie za cicha. A dlaczego ty nic nie mówisz??? Nie lubisz tego a może Cię to denerwuje ???
- To i to -mruknęła Nisi
- To wszystko wyjaśnia... jak zacznę to nie mogę przestać - ciągnęłam - a tak w ogóle...
- To już koniec naszej rozmowy !!! - warknęła Nisi
- Dlaczego ???- zapytałam
- Doszłam do mojej watahy - odpowiedziała
- Ja nie mam watahy ... - powiedziałam cicho
- Dziwisz się ??? - Zobaczyłam kilka wilków ,jeden z nich krzyknął
- Hej As !
-Hejka - przywitała się Asien
- Kto to jest ??? - Zapytała Avi
- Taki ktoś kto już sobie idzie - odpowiedziała
- Dlaczego ??? - Ponownie zapytała Avi
- Bo Nisi chyba nie lubi takich gaduł jak ja - wyjaśniłam
- Ja tam lubię rozmowne wilki - oznajmiła - należysz do jakiejś watahy ???
- Nie... - odpowiedziałam cichutko
- A chcesz dołączyć do nas ??? - zaproponowała
- Jasne !!! - Krzyknęłam z zachwytem
- Wielkie dzięki Avi - burknęła Asien

------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Tak w ogóle to miało być przed ostatnim postem Avi ale trudno. To jest mój pierwszy post więc nie jest perfekcyjny... Nie będę długo pisać bo jak zacznę to nie przestanę. :)

- Vanessa

piątek, 7 marca 2014

Tyle pytań, a mało odpowiedzi

Odruchowo podniosłam łapę, strącając różowy, delikatny płatek z nosa, na który niefortunnie przywiódł go wiatr. Tego dnia był on ciepły i nie wyrządzał aż takich szkód, jak zazwyczaj. Jednak dla takiego małego i delikatnego listka nawet słaby wietrzyk może stać się niebezpiecznym wrogiem na tym świecie. Dla mnie samej w tym momencie nic nie stanowiło zagrożenia, ani nie było powodem bezpodstawnej irytacji. Nadeszła wiosna. Czas, w którym wszystko na nowo budzi się do życia, chcąc na nowo poznawać tajemnice natury. Na niebo coraz częściej zagląda słońce, które delikatnie muska wszystko co napotka swoimi ciepłymi promieniami. Na ziemi pozostawia jaskrawe plamy, które rozganiają błąkający się bez sensu cień. Chowa się on wtedy szybo, rozumiejąc, że nie jest już potrzebny. Trawa maluje się w soczyście zielony kolor, a kwiaty dokładnie dobierają barwy swoich płatków. Również ptaki powróciły już ze swoich wakacji, które spędzały w cieplejszym miejscu, niż to podczas zimy. I nawet Hage wydaje się być weselszy, niczym pedofil, który właśnie zaliczył szczęśliwy numerek gdzieś pod laskiem. Biega i hasa po łąkach, oraz przeróżnych zakątkach ciemnych i jasnych w poszukiwaniu nowych łupów pod postaciami przeróżnych czaszek i kończąc na szkieletach. Wszyscy w watasze wydają się być weselsi na samą myśl, że przyszła wiosna. No, może nie licząc As. Ona jedyna zapewne wolałaby, aby zima trwała wiecznie. Z jednej strony jej współczuje. W końcu na następną zimę sobie trochę poczeka...
        Od ostatniego czasu zmieniło się również wiele innych rzeczy. Do Watahy dołączyły nowe, wilcze mordki. Asu chyba znalazł sobie koleżankę - Rin. Oboje raczej dobrze się dogadują. Nie skaczą sobie jeszcze do gardeł, więc może się pozabijać nie pozabijają... Chwila, Avi, przecież to jeszcze szczeniaki...  Poza tym jest też Felix, którego przyprowadziła As wtedy, gdy znikła na parę dni. Stado powiększa się z dnia na dzień. Nigdy bym nie pomyślała, że kiedykolwiek będzie mnie otaczało tyle wilków!
- Tralalala, wiosna ukochana lala!
Nagle na polanę wpadł rozradowany Hage i z gracją baletnicy, w podskokach znalazł się przy swojej norce, wrzucając do niej nowo znalezione czaszki. Pokręciłam z dezaprobatą głową, krzywiąc się lekko.
- Hage, ty tam powinieneś raczej posprzątać, a nie bardziej gracić... - mruknęłam pod nosem, bardziej mając nadzieję, że mnie nie usłyszy. Pech jednak chciał, że jego niezawodny, wilczy słuch mnie dosięgnął. Obrócił się do mnie, machając puchatym ogonem i usiadł na ziemi.
- Ależ moja droga Aviso... Przecież jeśli ci się nie podoba, to nie musisz tam mieszkać, prawda?
- Otóż to, ale jeśli nie zapomniałeś mamy na wychowaniu dwa rozbrykane szczeniaki, więc ktoś musi polować, abyśmy żyli...
- Co ty sugerujesz?! - oburzył się, cofając nieco w tył.
- Że może byśmy wreszcie się ruszyli i poszli zapolować! - obruszyłam się nagle, wstając gwałtownie z ziemi.
- Dobrze, dobrze! - wymigał się szybko od dostania po łbie, po czym westchnął przeciągle i dodał: - A gdzie jest As?
- Nie wiem - odparłam. - Jeszcze rano była, a teraz zupełnie gdzieś wsiąkła.
- Ktoś musi pilnować szczeniaków, a As się do tego stuprocentowo nadaje... - zaśmiał się szyderczo, a na jego pysku zawitał obłąkany uśmieszek.
- Pewnie... Prędzej przerobi je na potrawkę - mruknęłam nieco ironicznie. - Felix, nie wiesz, gdzie się As podziała?
- Nie... - odparł, przekręcając się na drugi bok. - Rano ją widziałem, a teraz... Nie wiem, gdzie jest...
- Czyli nikt nie wie, gdzie jest... - westchnęłam.
Nagle podbiegły do mnie dwa wilczki, Ardes i Rin, spoglądając się to na Hage, na mnie i na Felix'a.
- Głodni jesteśmy - powiedziała mała, lekko opuszczając uszy na boki.
- Właśnie! - zawtórował jej Asu. - Może idziemy na polowanie?
- Wy jeszcze nie... Jeszcze by was coś zeżarło i bym was miała na sumieniu.... Poza tym, nie ma As. To ona często chodziła z nami na polowania i pomagała. 
- To gdzie jest? - spytała Rin.
- Nie wiemy... - odparliśmy zgodnie chórem, jednak waderka nie dawała za wygraną.
- A kiedy wyszła?
- Rano...
- A kiedy wróci?
- Nie wiemy...
- A była sama?
- Rin!
- No dobra, dobra! Po prostu zadaję dużo pytań... A, patrzcie! O to i As!
Nagle wszyscy jak jedna żona i jeden mąż spojrzeliśmy się w kierunku najbliższych zarośli, z których wyszła As w towarzystwie jakiejś zupełnie obcej, różowej wilczycy. Czyżby kolejna nowa?

~Avi

Tak, napisałam ja, ponieważ Hage nie wie, kiedy ruszy zapchloną dupę i coś napiszę :D Jeśli się komuś coś nie podoba i ma zastrzeżenia, to niech piszę ;)

środa, 5 marca 2014

Powrót tak gdzieś popołudniu...

      Od naszego mini-wyścigu minęło z pół godziny. Zrobiłam się śpiąca, Felix z resztą chyba też, bo ciągle ziewał.
-Może lepiej znajdziemy jakąś polanę, bo jak tak dalej pójdzie to mnie pożresz ziewając-zaśmiałam się.
-Zgooooda- ziewnął donośnie Fel- W miarę znam te tereny. Najbliższa polana jest chwilę z tond.
-No to prowadź !
Felix skręcił w lewo i po paru minutach dotarliśmy do niedużej polany oświetlonej blaskiem księżyca. Nie czekając na nic wyłożyłam się i zamknęłam oczy. Usłyszałam jeszcze jak Felix się kładzie i zasnęłam twardym snem.
 
 *   *   *
 
     Obudził mnie jakiś wrzask.
-Au ! Au ! Au ! Au !- to była głos Felixa. Niechętnie otworzyłam oczy i ujrzałam dymiącego się Fel'a, który podskakując próbuje jak najszybciej przedostać się do lasu. Zaśmiałam się i podeszłam do niego.
-Czyżbyś już zapomniał, że słońce cię parzy ?-zapytałam nadal się śmiejąc.
-Może- mruknął.
-Orientujesz się, która jest godzina ?
-Sądząc po moich oparzeniach to koło 12, bo na tej polanie bardzo późno widać słońce- odpowiedział oglądając swoje lekko osmalone futro.
-No to w drogę panie Kominiarzu- zaśmiałam się po raz kolejny (może nieco kpiąco) i ruszyłam w głąb lasu.
-Ej !!! Poczekaj na mnie !- Felix podbiegł do mnie- Jezioro w chyba w tamtym kierunku- tu wskazał łapą w inną stronę.
-Wiem, ale ich tam pewnie już nie ma-odparłam.
-Pewnie tak... To gdzie idziemy ?
-Do nory Hage- odpowiedziałam podkreślając słowo nory.
-Nory ?!- zdziwił się Fel- To on w końcu jest wilkiem czy zającem ?
-Sama nie wiem Felixie, sama nie wiem- odparłam wymownie kręcąc głową, na co Felix parsknął śmiechem.
-A daleko do tej nory ?
-Biegiem od lodowiska do nory Hage jest 30 minut, czyli nam by to zajęło z 2 godziny. ale biorąc pod uwagę to, że nie jesteśmy na lodowisko to z godzinę nam zejdzie- zakończyłam mój jakże indżeligentny wykład a Felix wybałuszył oczy jakby zobaczył kosmitów z planety KS (nie X, bo to by w jego przypadku normalne było ;3)
-Nie wiedziałem, że z ciebie taki genius !!!- powiedział Fel ze sztucznym zdziwieniem za co dostał porządnego kuksańca w bok- EJ !!!
-Należało ci się- uśmiechnęłam się krzywo
 
 
*   *   *
 
-Daleko jeszcze ?- chyba po raz setny zapytał Felix
-Nie wiem !
-Ale daleko jeszcze ??
-Nie wiem !!
-No ale daleko jeszcze ???
-Ile razu mam ci mówić, że nie wiem !!!
-Tak ze 100- powiedział dość poważnie Felix, ale na jego ustach wymalował się kpiarski uśmieszek.
-Agr- warknęłam.
-No przecież mnie się tylko nudzi !
-To się rozbierz i pilnuj ubrania
-Czy ty coś sugerujesz ?
-Ugh ! Tak się tylko mówi !
-No coś ty ?- dopiero teraz zrozumiałam, że Fel wkurza mnie specjalnie.
-Jesteś wredny, mówił ci to ktoś ?
-Hmm... Niech pomyślę... Nie! Jesteś pierwsza!- zaśmiał się Felix.
-Aż  mi się wierzyć nie chce- zadrwiłam.
-No nie przesadzaj, aż tak źle nie jest !
-No nie wiem, nie wiem -wymownie pokręciła głową.
 
 
*   *   *
 
     Zaczęłam rozpoznawać otoczenie. Byliśmy w pobliży nory Hage. Jeszcze tak gdzieś z 5 minut i będziemy na miejscu. W końcu ! Nigdy bym nie pomyślała, że będę się cieszyć z tego, że jestem w pobliżu jego nory, ale Felix i jego zrzędzenie dawali mi już w kość !
-Już niedaleko- mruknęłam tylko w stronę Fel'a. W tej chwili na polance przed naszym celem zobaczyłam 5 wilków. Zaraz... Zaraz... Pięć ?! Zdziwiłam się. Zaczęłam wyłapywać kogo z tego towarzystwa nie poznaję. Ardes... Avi... Ren... Hage... Ostatnim wilkiem była mała, pewnie nawet nie roczna wilczyca. Chyba była nowa... Nie ma mnie parę dni, a oni już nową gębę do wykarmienia przyprowadzają. No cóż... W sumie ja też kogoś przyprowadziłam. Powiedzmy, że jesteśmy kwita. Wyszliśmy z Felix'em na polanę. Oczy wszystkich zwróciły się na nas.
-No hej...- przywitał się trochę nie śmiało Felix. Dziwne... Felix nieśmiałym ?!
-Hage ! Co ty znowu żarcie przyprowadzasz ?- tu wskazałam na nasz nowy nabytek w postaci małej wilczycy.
-To jest Rin- wyprzedziła z odpowiedzią Hage Ren, a Avi szepnęła do niej uspokajająco- Nie przejmuj się ona żartuje.
-A ty kogo przyprowadziłaś- zapytał Hage o coś co pewnie ciekawiło całą resztę- Co, chłopaka sobie znalazłaś ?- uśmiechnął się kpiąco.
-Nie !- warknęłam- To stary znajomy, spotkałam go w lesie.
-Taaaa, jasne !- kpiący uśmieszek nie schodził z twarzy Hage.
-Jak masz na imię ? - zapytała Fel'a Avi chcąc uniknąć ataku z mojej strony.
-Felix, ale możecie mówić mi Fel albo Felicis
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
     Mi się to wydaje niedokończone, ale nie chciałam wam kazać dłużej czekać =D Jak widzicie powróciłam w progi watahy z moim jakże dziwnym koleżką z planety X Chcę także przypomnieć jeśli ktoś zapomniał. Te zdarzenia działy się przed postem Rin- Zamszę się Asien
 


sobota, 1 marca 2014

Vanessa

IMIĘ : Vanessa
PRZEZWISKO/KSYWKA :Van, Nes lub po prostu gaduła  :)
WIEK : 3 latka
PŁEĆ : Wadera oczywiście
CHARAKTER : Miła, przyjacielska,miła,gadatliwa, miła,zabawna ... a mówiłam już, że miła???   :)
HISTORIA : Urodziłam się w Hiszpanii w Watasze . Gdy miałam 6 miesięcy, mnie i parę innych wilków porwano by sprzedać do cyrków, zoo, parków narodowych. Na moje szczęście trafiłam do tego ostatniego więc nie musiałam siedzieć w klatce. Moje moce ujawniły się kiedy miałam 1,5 roku i to dzięki nim uciekłam. Od tej pory wałęsałam się po świecie. Już wcześniej wiedziałam, że to nie Hiszpania, ale miejsce o zupełnie innym klimacie. Najbardziej nie spodobała mi się zima, jest wtedy tak... zimno !!! W czasie właśnie jednej z zim, gdy miałam 3 lata spotkałam niebiesko białą wilczycę, z 3 ogonami. Nie była ona zbyt rozmowna i ciągle na mnie warczała, ale nie zraziło mnie to. Na całe szczęście !!! Bo dzięki temu, że za nią poszłam dołączyłam do jej watahy .

MAGIA: Moja magia to magia słońca i siły psychiczne ( nie, nie psychiatryczne ). Mogę dzięki niej :
- Odzyskuje energię dzięki słońcu
- Mogę atakować jego promieniami
-Mogę tworzyć kule światła, które poważnie ranią wilki mroku...
- Podnoszę przedmioty siłą woli
- Mogę też czytać w myślach !!! Ale nie umiem...
- Itp.

PARTNER : Neil
CIEKAWOSTKI :
- Jak się dowiecie ja po prostu KOCHAM mówić ale nie wiem z jakiego powodu w pełnię księżyca tracę głos na całą noc!!!
- Czasami zaczynam tak dużo mówić, że gadam, gadam i gadam mogę wtedy powiedzieć coś czego nie powinnam
- Często odchodzę od tematu      
- Jestem odporna na wysokie plusowe temperatury
- Nienawidzę zimy !!!
A TO JESTEM JA :

czwartek, 27 lutego 2014

Szajsbox!

 Pieszczotliwie Szajsbox! to nic innego jak czat ! 
Stworzony specjalnie dla członków watahy, by ulepszyć i poprawić komfort porozumiewania się. 
(Tak, tak pomijając pytania; ikonka na lewym pasku w kształcie dymku jest skrótem do czatu.)

Więc zapraszamy do zakładania kont i czatowania! =D

wtorek, 25 lutego 2014

Spotkanie Asi

    Spacerowałem po "swoim" lesie. Najprawdopodobniej był środek dnia, ale tu panował miły mrok. Nagle poczułem wyraźny zapach krwi. Było to tu raczej dziwne, bo żaden wilk nie zapuszcza się w te terenu, a zwierzyna to tu jest rzadkością. Dlatego poluję po za tą częścią lasu nocą. Pchany ciekawością ruszyłem w kierunku dość wyrazistego zapachu krwi. Po około pół godziny spokojnego marszu doszedłem do resztek ciała jakiegoś jelenia. Postanowiłem się rozglądnąć czyja to sprawka. O ile sprawca pozostał na miejscu zbrodni. Zaśmiałem się z własnego suchara. Niedaleko od miejsca zdarzenia znalazłem niebiesko-białą wilczycę z 3 ogonami, która spała wyłożona na leśnej ściółce. Czy to może być ona ?! Nie to nie może być Asi... Ale wszędzie bym ją poznał ! No bo ile razy w życiu widzieliście równie pięknego, niebieskiego wilka z trzema ogonami ? Zaraz.. Zaraz... Czy ja to powiedziałem ?! Ufff... Tylko pomyślałem. Miejmy nadzieję, że ona nie czyta w myślach... Z moich rozmyślań odciągnęło mnie ciche odchrząknięcie. Popatrzyłem prosto w jej fiołkowe oczy. To musiała być ona !
-Yyyy...- straciłem język w gębie. Niewiedziałem co powiedzieć. Na szczęście ona się odezwała.
-Na co się tak lampisz -zapytała nieco kpiąco. Chyba mnie nie poznała, albo nie chciała poznać.
-No dalej ! Czekam na odpowiedź -warknęła zniecierpliwiona.
-Aasi- zdołałem wyjąkać, popatrzyła na mnie zdziwiona.
-Skąd wiesz jak się nazywam- zapytała- Tak mówił do mnie tylko Felix, ale to...- zamilkła widząc moje spojrzenie, która zdradzało, że ma rację- Ffelix ?
-Któżby inny ?- wymusiłem lekki śmiech- Co cię sprowadza w mroczną część lasu ?
-Pokłóciła się z Hage'm i musiałam ochłonąć- powiedziała po czym dodała- Ale po cholerę ja ci to mówię ? Jak mogłeś to zrobić ?! Jak mogłeś nas zaatakować ?!- zapytała, a jej oczy zaszkliły się. Pamiętałem, że jako dziecko rzadko płakała więc się zmartwiłem.
-Jja musiałem- wydukałem- Kastiel mnie zmusił. Aale on już od paru lat nie żyje.
-Wiem- burknęła- Sama go zabiłam
-Cco ?!!!- zdziwiłem się- Ale ty miałaś wtedy zaledwie 2 lata, a on miał 4 !!! Jakim cudem ?
-Powiedzmy, że jestem dość potężna- uśmiechnęła się krzywo.
-Nad czym panujesz ?-zapytałem.
-Mógłbyś się zorientować- oznajmiła jakby to było oczywiste, widocznie dla niej było- Panuję nad zimą, tak jak Asien. A ponieważ obecnie jest ta pora roku z łatwością mogę cię zaatakować.
-Ale tego nie zrobisz prawda - spojrzałem jej głęboko w oczy- Jja naprawdę nie chciałem tam dołączać.
-Powiedzmy, że ci wierzę- powiedziała spokojnie- A teraz puść mnie, muszę już wracać- przeszła obok mnie i powoli ruszyła przed siebie. Najwyraźniej się nie spieszyła. Hmm... Z kim to ona się pokłóciła ? Chyba z jakimś Hage'm. Ciekawe kto to jest i czy to to niego wraca... Może ją zapytam ?
-Asi !- zawołałem za nią, a ona przystanęła i odwróciła się do mnie.
-O co chodzi ?- zapytała ze stoickim spokojem, a ja dopiero teraz zauważyłem rozpacz i strach w jej oczach. Czy ona bała się mnie ?
-Czy ty się mnie boisz ?- zapytałem, choć nie o to chciałem pytać. Ona tylko spuściła wzrok.
-Dlaczego ?- podszedłem do niej.
-Zabiłeś całą naszą watahę więc jak mam się ciebie nie bać ?- zapytała lekko łamiącym się głosem.
-Ale to ja cię uratowałem.
-Uratowałeś ?!- spojrzała na mnie. Na futrze widać było ślady łez, a oczy były pełne furii i złości- To szaman mnie znalazł w tym cholernym lesie i wyleczył ! No chyba, że to ty Fel jakimś cudem byłeś tym szamanem !- wykrzyknęła
-To ja przeniosłem cię do lasu abyś była bezpieczna- jeszcze nigdy nie widziałem jej tak rozwścieczonej.
-Tty ?- zapytała i popatrzyła na mnie swoimi szklistymi oczami.
-Tak

                                                                  ~  * ~ *  ~ * ~

    Szliśmy spokojnym krokiem od dobrej godziny. Postanowiłem chociaż ją odprowadzić. No chyba, że jej towarzysze pozwolą mi zostać. Właściwie to miałem taką nadzieję. Rozmawialiśmy i śmialiśmy się z moich sucharów. Wspominaliśmy dawne czasy i opowiadaliśmy o tym co nas spotkało później.
-Czekaj, czekaj- powiedziałem śmiejąc się- Jak on się nazywa ?
- Haagenti Lacume’ Dei- wilczyca obok również się zaśmiała.
-Co za idiota nosi takie imię ?- wybuchnąłem kolejnym śmiechem. Ogólnie to teraz śmialiśmy się ze wszystkiego. Nawet jeśli to nie było nawet ociupinkę śmieszne.
-No już ci mówiłam, że straszny ! Wkurza mnie na każdym możliwym kroku. Oczywiście ja nie pozostaję mu dłużna !- wykrzyknęła radośnie.
-A jak nazywają się twoi pozostali towarzysze ?
-Avriel, Ren i Ardes - odpowiedziała Asi.
-Opowiedz i coś o nich- poprosiłem.
-No więc..- zaczęła- Avi i Ren to 3 letnie wadery, a Asu to około 5 miesięczny basiorek. Avi kocha robić innym psikusy, a potem sama się z tego śmiać. Lubi biegać, skakać, czasami pływać, wyć, polować, latać, śpiewać. Nie zawaha się odmówić udzielenia komuś pomocy. Odważna i honorowa. Często też uparta. Gdy sobie ubzdura jakiś pomysł, trudno jej od niego odciągnąć. Można powiedzieć, że Ren wygląda na oschłą i ponurą wilczycę. Ale taka nie jest. Jest raczej optymistką. Jest łagodna i miła. Pomysłowa i sprytna. Często wesoła i towarzyska. Uwielbia się bawić. Wtedy czuje się jak dziecko. Potrafi zachować jednak i powagę. Ale trudno to zrobić. Jest rozmowna i czasami dowcipna. Asu jest zabawowy. Nie ma osoby której by nie rozbawił. Często się popisuję, zawsze, 24 h na dobę jest ranny, przez jego ciekawość. Wpada w kłopoty, kiedy tylko nadarzy się taka dla niego okazja, jednak wbrew pozorom, nie robi tego specjalnie. Jest też dość ciekawski i naiwny.
-Mhm- zamyśliłem się chwilkę- to opowiedz i coś o Hage'u
-Okey. Hage jest leniem, który uwielbia przesiadywać wysoko w konarach drzew i wyczekuje jak coś mu wlezie do paszczy. Lubił nękać małe stworzonka, który komicznie piszczą jak się je ciągnie za ogon.  Jest on raczej typem osoby, która najpierw bije, później zadaje pytania. Jest także wredny, chamski. Po prostu nie da się go lubić ! - ostanie zdanie wykrzyknęła.
-Wiesz... Kto się czubi ten się lubi...
-Ale nie w tym przypadku -warknęła- My od zawsze na zawsze będziemy wrogami i nic tego nie zmieni.
-Jak chcesz...- westchnąłem ciężko.

                                                                ~  * ~ *  ~ * ~
    Szliśmy kolejną godzinę przekomarzając się. Nagle wpadł mi do głowy pewien błyskotliwy pomysł.
-Ścigamy się ? - zapytałem.
-Wiesz.. to nie będzie dobry pomysł...
-Czyżby nieustraszona As bała się przegranej ?- uśmiechnąłem się kpiarsko
-Nie po prostu się bardzo zdziwisz ...
-No zobaczymy ! Biegniemy aż do tego lodowiska. 3... 2... 1... Start !
Biegłem ile sił w nogach lecz po chwili zauważyłem, że Asi biegnie chyba z prędkością światła !
-Asien ! Poddaję się !- wykrzyknąłem i padłem na ziemię. Ona spokojnie zawróciła i podbiegła do mnie.
-I jak zdziwiony? -zapytała z szerokim uśmiechem na twarzy prezentując jej śnieżnobiałe, ostre jak brzytwa kły.
-Trochę- wydyszałem zmęczony.
-Wstawaj !- pomogła mi wstać- Spokojnym spacerkiem do lodowiska jeszcze z godzina drogi.
-Aż tyle ?-wyjęczałem.
-Wolisz biegać ?- zapytała lekko sarkastycznym tonem.
-Nnie, wolę już iść- odparłem.

 ~  * ~ *  ~ * ~      ~  * ~ *  ~ * ~      ~  * ~ *  ~ * ~
    Siema ! Oto mój pierwszy post. Tak jak prosiła mnie As odnalazłem ją w lesie. Rozpisałem się dość sporo, ale jak na mnie to i tak krótko. Zapytajcie Asi jakie ja długie dzieła tworzę !
Mam nadzieję, że na śmierć się nie zanudziliście przez długość, ale ja jak się rozpiszę to nawet kijem mnie od kompa nie odciągną. To chyba wszystko co chciałem przekazać.
Felix przez x

Felix

Cień nigdy nie zniknie, a więc
i ja nigdy nie zniknę
z twojego serca <3
 IMIĘ: Felix przez x a nie ks, bo ks brzmi lamersko...
PRZEZWISKO/KSYWKA: Fel ---> skrót od imienia, Felicis ---> To urocze przezwisko zostało mi nadane przez moich kumpli. Jak ktoś był kiedyś w ludzkim kinie to wie o co chodzi... Taaaa...
WIEK: Czekaj... Czekaj... Zaraz sobie przypomnę... Jestem o rok starszy od Asi (tak zwracam się do As, ale to nic do Joanny nie ma, bo nie wymawiam  ś tylko s i) i urodziłem się w lecie... Ona ma 4 lata skończone w zimie, czyli ja mam 5 lat skończonych w lecie ! Ale ze mnie geniusz !
PŁEĆ: A co ?! Nie widać ?! Basior z krwi i kości !
CHARAKTER: Jestem dość... inteligentny mimo iż tego nie pokuzję. Nie lubię się chwalić moim IQ ponad przeciętną... Ale jeśli musicie wiedzieć to mam 180 IQ... Oczywiście staram się to zamaskować ! Nie ścierpiałbym łatki kujona do końca życia !  Ale mam coś czym ja maskuję ! Niewybredne poczucie humoru ! Ja kocham płatać psikusy, opowiadać dowcipy i rozmieszać wilki ! Rozrywka to moje drugie imię ! Tak właściwie to Draco, ale ten szczegół pominiemy ;-) A ! I jeszcze bardzo, bardzo ważna cecha ! Chociaż nie wiem czy to tu się zalicza... Nie wiem nawet czy to cecha, ale jestem dość popularnym wilkiem, po prostu wszyscy mnie lubią ! A szczególnie dziewczyny *uśmiecham się szelmowsko*
HISTORIA: Urodziłem się w tej samej watasze co Asi. Moce natury odkryłem gdy miałem zaledwie 5 miesięcy, a do opanowania sił mroku potrzebowałem kolejny 6 ... Prawie od początku przyjaźniłem się z Kastielem (brat Asi), czyli o rok starszym basiorem, który panował nad ogniem. Gdy miałem już ponad rok narodziła mu się siostra Asien. Była ona postrzegane jak wcielenie naszego bóstwa. Rodzice Kastiela ją uwielbiali i wierzyli w tą tezę, przez co Kastiel niezbyt polubił swoją małą siostrzyczkę. Ja za to ją uwielbiałem ! Bo kto nie lubi takich słodkich szczeniaczków. Była ona moją druga najlepszą przyjaciółką zaraz po Kastielu. Jemu to nie za bardzo się podobało ale nic do gadania nie miał. Gdy Asi miała 3 miesiące on zniknął bez śladu. Jego rodzice rozpaczali. Miesiąc po jego zaginięciu wyruszyłem go szukać. Szukałem tak 3 miesięcy i  w końcu odnalazłem. Założył on własną watahę i namówił mnie bym do niej dołączył. Zrobiłem to, no bo co miałem zrobić ? Przecież bez Kastiela byłoby mi dziwnie wrócić do watahy. Mianował mnie on Betą watahy więc od początku wiedziałem o jego planie. Próbowałem go od niego odciągnąć, ale nic nie działało. Jak pytałem go dlaczego i czy to przez Asien. On odpowiadał, że to się stało jeszcze przed jej narodzeniem i nie jest jeszcze gotowy mi o tym opowiedzieć. I już nigdy tego nie zrobił... Parę miesięcy później zaatakowaliśmy. Nie chciałem walczyć, ale jak Alfa każe to Beta musi. Starałem się nikomu nie zrobić krzywdy, ale gdy Kastiel to zauważył to na mnie nawrzeszczał. I wtedy kogoś zobaczyłem. Tak to ona ! Ledwo żywa Asi leżała na polu bitwy. Pomimo, że nie widziałem jej od dobrych kilku miesięcy to wiedziałem, że to ona ! Korzystając z nieuwagi jej brata przeniosłem ją do lasu, a widząc zmierzającego w tą stronę wilka uciekłem. Nikt prócz niej nie przeżył, chociaż nawet nie wiedziałem czy ona przeżyła... Przez następne miesiące starałem się o tym nie myśleć i dobrze wykonywać swoje obowiązki. Pewnego dnia doszła do mnie wiadomość, że Alfę zabito. Miałem przejąć watahę, ale wolałem skorzystać z okazji i uciec. Włóczyłem się tu i tam.. Aż w końcu znalazłem ciemny bór, do którego nawet promyczek światła nie docierał. Spodobało mi się to miejsce więc pozostałem tam i zamieszkałem w jednej z jaskiń. Jednak mój los miał się zmienić gdy odnalazłem pewną osobę w tym lesie...
MAGIA: Panuje nad Mrokiem :
  • Potrafię zamieniać się w cień (przydatne w ucieczce)
  • Mogę walczyć za pomocą mojego cienia (jeśli mój cień złapie twój cień i wrzuci go np. do wody to ty wpadasz wraz ze swoim cieniem)
  • Mogę sprawić, że w pomieszczeniu, w lesie czy gdzie kolwiek robi się ciemno choćby był środek dnia, ale w zależności od wielkości tego miejsca moje siły się szybciej lub wolniej się wyczerpują
  • W cieniu jestem praktycznie nie widoczny, no chyba że wiesz gdzie jestem
  • Itp.
Moją magią jest także Natura co moim zdaniem jest bez sensu. No bo mrok do natury ma tyle co snickers do tabletek ziołowych, ale no cóż...

  • Panuję nad roślinami
  • Potrafię sprawić, że rośliny szybciej rosną
  • Itp.


PARTNERKA: Brak... Jak na razie *kolejny szelmowski uśmieszek*

CIEKAWOSTKI:
  • Nie lubię światła... Ale to chyba oczywiste skoro jestem wilkiem mroku. Po prostu światło mnie parzy. W ciągu dnia staram się nie wychodzić z cienia, ale jeśli muszę to tworzę nad sobą parasol z cienia.
  • Kocham wyć i śpiewać, a wychodzi mi to całkiem, całkiem <3
  • Lubię każdy rodzaj muzy ! Dosłownie każdy
  • Może nie biegam tak szybko jak Asi, ale według innych jest bardzo szybki
  • Byłem przyjacielem brata Asi...
  • I należałem do tamtej watahy...
  • Moje skrzydła mogą się wydawać dość małe, ale gdy tylko zechcę zamieniają się w ogromne skrzydła pokryte kruczoczarnymi piórami.
  • Mogę latać tylko w nocy z chyba wiadomych powodów... Słońce ....
  • Dzięki temu, że ciągle żyję w mroku w nocy widzę jak za dnia.
  • Powiedzmy, że mam słabość do pięknych kobiet...
  • Noszę czarny krzyżyk na czarnym rzemyku
  • Nie powiem od kogo dostałem to cudo wyżej... To będzie moja słodka tajemnica... Muahahahha
A oto ja gdy sobie śpiewam ;)


poniedziałek, 24 lutego 2014

Ciemny las, naprawdę ciemny las...

          Po jakiejś godzinie przestałam biec. Bo po co ? I tak mnie nie dogonią, jeśli nawet wytropią ! Znalazłam się w dość dziwnej części lasu. Śniegu to tu prawię nie było, ale to chyba przez to, że drzewa rosły tak blisko siebie. Nawet jeden promyczek się tu nie przedostawał ! Nie żebym się bała ciemności, co to to nie ! Po prostu dziwnie się czułam w ciemnym lesie, naprawdę ciemnym lesie, sama jak palec. Ale oczywiście jest tak na moje własne, cholerne życzenie. O co ja się tak wkurzałam. Hage to robi właśnie po to by mnie wkurzyć, a ja tak łatwo dałam się sprowokować ! Przestaję siebie poznawać. Wcześniej też potrafiłam odpysknąć i przyłożyć prawym sierpowym, ale teraz wnerwiam się na każdym kroku. To takie dziwne... Jak można aż tak się zmienić przez parę dni spędzonych w ich towarzystwie ? Żeby to ino zmiana na dobre była. Ale nie ! Bo po co ? Lepiej przez jakiegoś idiotę stać się bardziej wybuchową ! Dlaczego nie mogłam trafić na jakieś wilki, które oponowały by mój iście diabelski charakterek. Ale dość biadolenia nad sobą ! Pomyślimy o tym później. Bo zaczęło mnie zastanawiać dość ważne pytanie. Gdzie ja do cholery jasnej jestem ?! Nie znam tej części lasu, zapach saren, łosi i innych smakołyków to tu jest nikły. Co to ? Apokalipsa jakaś ? A tak w ogóle to kto by pomyślał, że nawet gdy nie wiem gdzie polazłam to potrafię być taka... ironiczna ? Naprawdę muszę coś w sobie zmienić... Ale teraz jestem baaaaaaardzo głodna ! Co by tu wszamać jak tu żarła nie ? No przecież ogona sobie nie zeżrę! Zaczynam pleść głupoty... Chyba za bardzo się przyzwyczaiłam do czyjegoś towarzystwa i teraz gdy jestem sama to wariuję ! I do tego gadam do siebie ! Zaraz... zaraz... Czy ja czuję jelenia ?! Co prawda silny zapach to to nie jest, ale zawsze coś ! Pobiegłam w tamtym kierunki i faktycznie tam był ! Trochę wychudzony, biały jak śnieg jeleń. Przyczaiłam się w krzakach i oblizałam swoje kły. Zaczęłam się skradać... Powoli... Powolutku... Jeleń nawet mnie nie zauważył, dalej skubał sobie trawkę nic nie podejrzewając. Mignęłam z zawrotną prędkością obok niego, a gdy on odwrócił głowę w stronę gdzie przed chwilą byłam zaatakowałam go. Już po chwili leżał martwy z rozszarpanym gardłem. Jadłam tak jakby to był mój ostatni posiłek. Może ja tak właśnie myślałam ? Nie... na pewno nie... Przecież nie jest aż tak źle ! Prawda ?
              Postanowiłam się położyć, przez tą ciemność straciłam rachubę czasu ale byłam śpiąca. Ułożyłam się na leśnej ściółce i zasnęłam głębokim snem...

-------------------------------------------------------------
A teraz umowa. Możecie pisać posty ale ani się ważyć mnie odnajdywać bo nie ręczę za siebie ! Dlaczego ? Otóż dlatego iż ponieważ zaprosiłam kogoś (niespodzianka) by dołączył i to ta osoba mnie odnajdzie, oki ?

Zimna kąpiel & Pytania bez odpowiedzi

             Popatrzyłam na Hage z dziwnym uśmieszkiem.
-A więc wujaszku Hage, jak to się stało, że przyprowadziłeś to o to małe coś do nas ? - zapytałam pokazując łapą na Asu. Dobrze pamiętałam jak ma na imię, ale okazja by trochę zdenerwować tego szczeniaku były no cóż... zbyt kusząca.
-Mam na imię Ardes i wcale nie jestem aż taki mały- podniósł swój łebek do góry, dumnie patrząc w moją stronę, ale ja nie zwróciłam na niego większej uwagi.
-No więc...- ponagliłam Hage'a
-To długa historia
-Nie chcesz mówić to nie, ja ci życzę powodzenia w niańczeniu Asu- odeszłam w stronę lodowiska.
-Ja też chcę !- krzyknął Ardes i mnie wyprzedził. O nie ! Taki mały kłębek futra mnie nie przegoni. Niech sobie nie myśli, że ze mną można zadzierać. Pobiegłam w jego stronę i już po chwili był daleko w tyle, a ja ślizgałam się po zamrożonej tafli jeziora.
-Ejjj-  fuknął mały gdy zobaczył, że go wyprzedziłam.
-Nie przejmuj się Asu, ona tak zawsze po mące zapiernicza- zaśmiał się kpiarsko Hage. I  w tym momencie powinien zacząć przeklinać mój diabelsko dobry słuch. Bo nawet z drugiego końca dość sporego jeziora go usłyszałam. Teraz tylko jak najszybciej wymyślić zemstę ! Wrzucenie do zaspy ? Nie, za proste... Pozwolenie dziewczyną przytulenia się do jego ogonu ? Było... Już wiem ! Ciekawe jak pan Haagenti Lacume’ Dei (tak spamiętałam jego dość długie imię) radzi sobie na lodzie ? Dłużej nad tym nie myślałam, podbiegłam do niego i wepchnęłam go na tafle jeziora. Hage ponieważ nie spodziewał się takiego ataku zaliczył dość sporą glebę i nie mógł się podnieść. Ja już mu pomogę !
-Zejdź z lodowiska mały- rzuciłam w stronę Asu, a gdy to zrobił położyłam łapę na zamarzniętej tafli jeziora. Lód zaczął pękać. Szpara robiła się coraz dłuższa, aż w końcu dotknęła nic nie spodziewającego Hage'a, który próbował się podnieść. Słychać było tylko głośnie Plusk ! I Hage był w wodzie. Nie chciałam żeby się rozchorował, aż tak wkurzona nie byłam więc ruszyłam w jego stronę by pomóc mu wyjść. Basior powoli wygramolił się z dziury. Cały trząsł się z zimna. Taaaa... Przecież jest środek zimy ! Zapomniałam, że inni nie są tak odporni na chłód jak ja. Ale żebyście widzieli teraz jego minę.
-Jak ty mogłaś ?!- zapytał wkurzony i rzucił się na mnie. Ja zgrabnie uniknęłam ataku.
-To tylko kara...-uchyliłam się znowu przed Hage'm-... za to, że ściemniasz młodemu na mój temat...- kolejny atak- Nie życzę sobie abyś mówił, że biegam tak po jakiejś hiszpańskiej mące czy innej brei.- i kolejny...- To zasługa mojego kryształu i dobrze o tym wiesz ! Ale jak szanownemu panu Haagenti Lacume’ Dei  przeszkadza, że dziewczyna jest od niego szybsza i sprytniejsza to proszę bardzo. Już mnie tu nie ma !- fuknęłam rozwścieczona i pędem ruszyłam do lasu. Dlaczego on mnie tak denerwuje ?! Dlaczego ja się nim w ogóle przejmuje ?! Po cholerę ja do nich dołączałam ?! Co mnie do nich ciągnęło ?! Sama nie wiem... Za dużo tych pytań... Może lepiej by było gdybym odeszłam ? Sama nie wiem... Na razie po prostu od nich odpocznę. Tak będzie lepiej. Dla mnie i dla nich...
-------------------------------------------------------------------------
Nie Nisi nie odejdzie. Po prostu zachciało mi się dramatu. No i jest ! 

sobota, 22 lutego 2014

Ogoniasta Niańka

Ziewnęłam ospale, spoglądając kątem oka na Ren ślizgającą się po zamarzniętym jeziorze. Wilczyca raz po raz wyskakiwała w górę, robiąc piruet, a następnie gładko lądowała na lodzie.
- Nie połam się tylko, bo ja cię składać nie będę! - zawołałam ze śmiechem, wstając z ziemi i otrzepując futro ze śniegu. Truchtem podbiegłam do granicy zamarzniętego jeziora z ziemią, aż tu nagle wpadłam na coś twardego w zaspie. Pisnęłam, szybko cofając się w tył, w efekcie czego wylądowałam na tyłku.
- Nie dacie się nawet spokojnie wyspać... - burknęła niezadowolona As, wychodząc z zaspy.
- To nie moja wina, że kładziesz się w pierwszej lepszej zaspie! - próbowałam się wytłumaczyć, gestykulując łapami. - Następnym razem wstawię ci w zaspę w której śpisz tabliczkę z napisem "tu śpi As, uwaga nie deptać"...
- Chyba to będzie najlepsze rozwiązanie... - wtrąciła się Ren, stając obok nas. - Idziecie się poślizgać?
Spojrzałam się na As, która odeszła od nas metr dalej, siadając wygodnie na śniegu.
- Ja wolę tu posiedzieć... - mruknęła pod nosem, zajmując się pielęgnowaniem swoich trzech, puszystych ogonów. Uśmiechnęłam się szyderczo pod nosem, skradając się do niej powoli. Dałam znak Ren, aby ta była cicho. Wilczyca skinęła głową, przyglądając mi się z zaciekawieniem. Przykucnęłam na śniegu, machając po nim puchatym ogonem. Gdy tylko As odwróciła wzrok, skoczyłam na nią, wrzucając głęboko w zaspę. Po chwili wraz z Ren wybuchłyśmy głośnym śmiechem.
- Oh, nie! Co to będzie! - parsknęłam śmiechem, zasłaniając łapą pysk. Jednak dobry nastrój szybko minął, gdy obie ujrzałyśmy wkurzoną As, która wygramoliła się z zaspy.
- Oh, nie! Co teraz będzie! - warknęła, rzucając się na nas. W ostatniej chwili uchyliłam się przed jej atakiem, jednak była naprawdę szybka i unikanie jej ataków sprawiało mi nie małą trudność. Po chwili jednak zmieniłam kierunek w stronę zamarzniętego jeziora i pociągnęłam za sobą zdezorientowaną Ren.
- Złap nas! - zawołałam w stronę nadal goniącej nas As. Ta tylko widocznie przyśpieszyła, bo tylko parę centymetrów dzieliło nas od niej. Cóż... Myśląc, że sytuacja na lodzie nieco się odwróci, byłam w błędzie. Wtedy, gdy moje łapy dotknęły śliskiego podłoża, rozjechały się na boki. Ren straciła przeze mnie równowagę, wpadając na mnie. Szybko spojrzałam się za siebie, widząc szykującą się do skoku As. Zanim zdążyłam krzyknąć, a As zahamować, wszystkie trzy jak jedna kulka futra wylądowałyśmy na środku lodowiska. Ja sama nie mogąc wytrzymać znowu zaczęłam się śmiać, a wraz ze mną Ren. Widziałam nawet kątem oka, jak As uśmiechnęła się delikatnie.
- Sorry, sorry - wybełkotałam, próbując uspokoić napad śmiechu. Po dłuższej chwili w połowie mi się to udało i usiadłam na lodzie, przyglądając się im.
- Hej... A tak w ogóle wiecie, gdzie Hage polazł?
- Nie i może nie wracać - odparła As z szyderczym uśmieszkiem na pysku.
- Daj spokój, bez waszych kłótni było by nudno - dodała Ren. - Poza tym, jego rozgrywki z umarłą wiewiórką są tak interesująceeee...
- Pewnie - zaśmiałam się. - Może jednak go poszukamy? Z jego nieogarnięciem sama nie wiem, czy w ogóle wróci...
Jak na zawołanie usłyszałam w oddali czyjąś kłótnie. Uniosłam wysoko jedną brew, wychwytując czujnymi radarkami wszystkie dziwne dźwięki. Jeden głos bez problemu rozpoznałam, a był nim Hage. Tylko kim był ten drugi? Słyszałam go pierwszy raz i już byłam ciekawa, kto to.
        Nie minęła chwila, a zza białej ściany wyłonił się nie kto inny jak Hage w towarzystwie... jakiegoś szczeniaka? Wszystkie trzy popatrzyłyśmy się po sobie zdziwione i podeszłyśmy niepewnie do tej dwójki.
- Hage, jedzenie przyprowadziłeś? - odezwała się jako pierwsza As. Malec cofnął się o krok w tył, szykując w najgorszym wypadku do ucieczki.
- Ehhee no ten no nasza As sobie żartuje, prawda? - spojrzałam się na nią, a ta tylko przewróciła oczami. Westchnęłam ciężko, zwracając się do Hage:
- A ty za niańkę robisz?
- No co? Sam się przyplątał, uznając mój ogon za jakąś cukrową żelatynę! - fuknął, spoglądając z żalem na swój skarb.
- Okej, a tobie jak na imię mały?
- Jestem... Ardes... Ale możecie mi mówić Asu, jeśli chcecie - uśmiechnął się wesoło, machając krótkim ogonkiem.
- Super, więc Asu... Ja jestem Avriel, ale możesz mówić mi Avi. To są Ren i Asien Nisi, no ale my mówimy do niej As - nachyliłam się i szepnęłam małemu do ucha: - I uważaj lepiej z nią nie zadzierać...
- Słyszałam... - mruknęła ogoniasta, piorunując mnie wzrokiem. Posłałam jej tylko przyjazny uśmieszek, kręcąc głową.
- Ok, więc ja go z wami zostawiam no i ten... - wtrącił niepewnie Hage, oddalając się powoli.
- Gdzie! - ryknęłyśmy wszystkie razem. - Ty sprowadziłeś, ty niańczysz!
- Ja?!
- Haha, będzie wujcio Hage! <3 - zaśmiałam się, a wraz ze mną Ren.
- Czyli mogę z wami zostać? - spytał Asu. Kiwnęłyśmy głowami, spoglądając uważnie na Hage, który pacnął się łapą w łeb.


~Avi~

Ideologia dżemu i budyniu. Czyli za ile, gdzie i po co?

Pod naporem mojej furii, obrzydzenia i szpachli szoku coś wesoło pizgneło w krzaki z odgłosem czegoś, co ktoś za mocno przydeptał. Przez chwile stałem jak wryty, a chomik powoli z okropnym skrzypieniem metalowego kółka w moim mózgu, pomagał mi ujarzmić rzeczywistość. Ogarniaj; szedłeś sobie spokojnie tym leśnym borem, napawałeś się świeżym powietrze i słuchałeś arii pogrzebowych śpiewanych przez wrony, a tu nagle coś bez wesołego okrzyku; ‘Szuprajs!” wyskoczyło za zasp i zaczęło…. Obśliniać twój ogon.
- Fuuuu!- aż tepneło mną dwieście dwadzieścia wolt.- Co… to ma znaczyć?!- wyzipiałem jak gotujący czajnik, rozglądając się we wszystkie strony i szukając tego, czego co przed chwilą poznało zasady grawitacji.
- Jeeeeju!- nagle coś stęknęło i moje oczy wyłapały ruch za zaspami.
- Ty!- nie czekając na nic, doskoczyłem do tego czegoś, rozpalając wewnętrzny ogień Inkwizycji, która z wielką przyjemnością knuje plan wysłania na stos wszystkich niewiernych. Chwyciłem to za chabety i ku mojemu zdziwieniu wyciągnąłem ze śniegu… szczeniaka. Szarego małego wilczka z czerwonym ornamentem w kształcie gwiazdy, który zdobił czubek jego głowy. Nieprzytomny błądził wzrokiem gdzieś poza horyzont.
 Chyba za mocno go trzepnąłem…
- Hallooo!- ryknąłem, potrząsając tą kulką sierści.- E! No! Komornik przyszedł! Chowaj pianino!- … i nic.- Kutwa mac i jego buraki! Jak ci do tyłka napcham śniegu to dopiero będziesz miał pobudkę!
- Khem… żeocochodzi?- zapodał idżeligentnie wyostrzając obiektyw i zatrzymując się nad moją osobą. Lompił się jak Żyd po pustym sklepie, niezbyt chyba ogarniając, że go trzymam, więc puściłem go litościwe.
- Nic ci nie jest? – zapytałem.- Znaczy chodzi mi o twoje zdrowie fizyczne, bo mózg chyba gdzieś zgubiłeś po drodze, bo kto widział, żeby KTOKOLWIEK próbował ZEŻREĆ CZYJŚ OGON?
- Ha! Ha! Ha! No wiesz…- zarechotał, wzrokiem szukając drogę ucieczki. Mhy… Mruu, bo mu dam. 
- No właśnie, że nie wiem. Może byś mi to tak…. Wytłumaczył?- z każdym słowem przybliżałem się do smarka, który odruchowo cofał się do tyłu, aż natrafił na przeszkodę w postaci pnia drzewa.
- No bo…. No, przepraszam! Byłem głodny i pomyliłem pana ogon z żelkiem!- wyszeptał niepewnie, jakby z wrażeniem, że podpisuje na siebie jakiś wyrok.
- HAHAHA!- Łooo Panie! Jak nagle nie ryknąłem opętańczym śmiechem, to żem z wrażenia klepną na ziemie. 
- Yyy? Psze pana, nic panu nie jest?- aż się biedne dziecko zaniepokoiło moim pogarszającym się zdrowiem psychicznym
- Nii…- otarłem łezkę z kącika oczu.- Nazywam się Haagenti Lacume’ Dei, ale mów mi Hage. Bo jestem pewny, że i tak nie spamiętasz. A ty pseudo- freeganie, jak masz na imię?
- Ardes!
- No, Ardes. Czemu mój ogon akurat musiał być tym, który bliżej spotkał się z twoim śladem DNA? Nie łatwiej upolować taką sarenkę, kaczkę czy nawet myszkę niżeli dorosłego basiora? Czy to jakaś moda na kanibalizm?
- Mówiłem, że pomyliłem twój ogon z żelkiem… A polować, nie upoluję… bo nie umiem.- wymamrotał speszony.
 No tak… Ile to może mieć? Pięć miesięcy? Sześć? Nie więcej z pewnością…. A ty każesz mu latać mu przez bur za jeleniem! Idiota!
 Z tego wszystkiego przypomniało mi się, co ta stara Wiedźma, która mnie przygarnęła, mówiła o młodym narybku: „- Nie lubię dzieci, za długo się gotują…”.
- Dobra… Rozumiem. Poczekaj tu chwilę. I ani się rusz!- wydałem polecenie kudłaczowi, a sam z dobroci serca podrałowałem parę metrów w głąb lasu, tuż na torfowisko.
 Błoto i śnieg razem dają najgorsze możliwe połączenie. Wieźcie mi... Chodząc, a raczej brodząc przychodzi mi tylko jedno niemiłe skojarzenie….
 Nagle niezgrabny ruch w szuwarach, przerwał moje rozmyślanie nad ideologią budyniu i dżemu.
 Uśmiechnąłem się szarmancko i zrównałem się z poziomem gleby. Spiąłem mięśnie i nagle jednym susem znalazłem się w trawie, rozwalając nielegalne stowarzyszenie zwolenników RM.

- Baczność! Towarzyszu Dymitrze!- uchachany jak debil, wyskoczyłem za zasp, robiąc mały dżihad kudłaczowi, który czekał tam gdzie mu nakazałem.
 Asu podskoczył, wesoło kwiknął i wyprężył się jak Azjatycki maszt, nieudolnie wykonując salut.- T- Tak!
- Hah! No dobra, dzieciaku. Ciesz się bo stowarzyszenie, które ma w logo jakiegoś drewniaka zlitowało się nad tobą i za pośrednictwem wujcia Hage, przynosi ci to!- pod nogi szarak rzuciłem martwą kaczkę.- Smacznego!
- A- ale, no…?!
- Czego marudzisz!? Jedz! Mówiłeś, że głodny!
 Dzieciak zilustrował mnie dziwnym wzrokiem niepewności, jednak najprawdopodobniej ssące uczucie w żołądku wygrało, bo rzucił się na truchło. Po chwili nie było po tym śladu…
- Nie słodkie…
- Co?- cichy głos Asu, wyrwał mnie z lakonicznej czynności czyszczenia pazurów.
- Nie słodkie.- powtórzył, tym razem głośniej.
 Aaa… Coś tam wspominał, że lubi żelki. Mhy.. może mógłbym dodać jakieś jagody? Tylko skąd o tej porze roku je wytrzasnę?  Trawa uschła. Jednak może na szuwarach byś się coś znalazło, bo igły z pewnością by mu nie posmakowały…
Chwila!
- E! Ja tu się produkuje, robię za Caritas, a ty masz jakieś wąty! Na słodycze trzeba zasłużyć!- fuknąłem, zawijając ogona.- Tankowiec zatankowany? Więc teraz chodź!
- C- co?
- Chodź! Szybko! Nie mamy wieczności…

~Hage