poniedziałek, 24 lutego 2014

Ciemny las, naprawdę ciemny las...

          Po jakiejś godzinie przestałam biec. Bo po co ? I tak mnie nie dogonią, jeśli nawet wytropią ! Znalazłam się w dość dziwnej części lasu. Śniegu to tu prawię nie było, ale to chyba przez to, że drzewa rosły tak blisko siebie. Nawet jeden promyczek się tu nie przedostawał ! Nie żebym się bała ciemności, co to to nie ! Po prostu dziwnie się czułam w ciemnym lesie, naprawdę ciemnym lesie, sama jak palec. Ale oczywiście jest tak na moje własne, cholerne życzenie. O co ja się tak wkurzałam. Hage to robi właśnie po to by mnie wkurzyć, a ja tak łatwo dałam się sprowokować ! Przestaję siebie poznawać. Wcześniej też potrafiłam odpysknąć i przyłożyć prawym sierpowym, ale teraz wnerwiam się na każdym kroku. To takie dziwne... Jak można aż tak się zmienić przez parę dni spędzonych w ich towarzystwie ? Żeby to ino zmiana na dobre była. Ale nie ! Bo po co ? Lepiej przez jakiegoś idiotę stać się bardziej wybuchową ! Dlaczego nie mogłam trafić na jakieś wilki, które oponowały by mój iście diabelski charakterek. Ale dość biadolenia nad sobą ! Pomyślimy o tym później. Bo zaczęło mnie zastanawiać dość ważne pytanie. Gdzie ja do cholery jasnej jestem ?! Nie znam tej części lasu, zapach saren, łosi i innych smakołyków to tu jest nikły. Co to ? Apokalipsa jakaś ? A tak w ogóle to kto by pomyślał, że nawet gdy nie wiem gdzie polazłam to potrafię być taka... ironiczna ? Naprawdę muszę coś w sobie zmienić... Ale teraz jestem baaaaaaardzo głodna ! Co by tu wszamać jak tu żarła nie ? No przecież ogona sobie nie zeżrę! Zaczynam pleść głupoty... Chyba za bardzo się przyzwyczaiłam do czyjegoś towarzystwa i teraz gdy jestem sama to wariuję ! I do tego gadam do siebie ! Zaraz... zaraz... Czy ja czuję jelenia ?! Co prawda silny zapach to to nie jest, ale zawsze coś ! Pobiegłam w tamtym kierunki i faktycznie tam był ! Trochę wychudzony, biały jak śnieg jeleń. Przyczaiłam się w krzakach i oblizałam swoje kły. Zaczęłam się skradać... Powoli... Powolutku... Jeleń nawet mnie nie zauważył, dalej skubał sobie trawkę nic nie podejrzewając. Mignęłam z zawrotną prędkością obok niego, a gdy on odwrócił głowę w stronę gdzie przed chwilą byłam zaatakowałam go. Już po chwili leżał martwy z rozszarpanym gardłem. Jadłam tak jakby to był mój ostatni posiłek. Może ja tak właśnie myślałam ? Nie... na pewno nie... Przecież nie jest aż tak źle ! Prawda ?
              Postanowiłam się położyć, przez tą ciemność straciłam rachubę czasu ale byłam śpiąca. Ułożyłam się na leśnej ściółce i zasnęłam głębokim snem...

-------------------------------------------------------------
A teraz umowa. Możecie pisać posty ale ani się ważyć mnie odnajdywać bo nie ręczę za siebie ! Dlaczego ? Otóż dlatego iż ponieważ zaprosiłam kogoś (niespodzianka) by dołączył i to ta osoba mnie odnajdzie, oki ?

4 komentarze: