Szłam spokojnie przez las. Podziwiałam ośnieżone drzewa i krzaki. Maszerowałam tak ciągle. Ciągle, ciągle. Nie powiem ci ile dokładnie, bo nie wiem. Bo co innego mogę robić. Maraton... Nie chce biec, chce maszerować. A liczyć kilosów przebytych też mi się nie chce. Nie chce też spać. Dzień jeszcze trwa. Nagle tuż obok mnie upadł żołądź. Wzięłam go w łapę i rozejrzałam się. Gdzieś tu mieszka wiewiórka. Nagle zobaczyłam dziuplę, umieszczoną dość nisko. Nie byłam pewna czy to dobra dziura, ale dobra. Zajrzałam do niej i raz dwa wyjęłam głowę. Ooo nie... Skunksowi się uperfumować nie dam. Spojrzałam nieco wyżej. Jest kolejna. Zaczęłam się wspinać. Gdy byłam na górze zajrzałam do dziupli. Tak tym razem prawidłowa. W środku patrzyła na mnie wystraszona wiewióreczka. Taka sweet ruda. Wrzuciłam jej orzeszka. Już miałam schodzić z drzewa, gdy usłyszałam jakiś krzyk.
- Ej czekaj! Zostawię twój ogon!!- wrzasnął ktoś.
Może lepiej poczekać aż przebiegną pode mną. Tak dla bezpieczeństwa. Głos należał do jakieś wadery. Ale kto wie jaka jest. Może chciała temu komuś kto przed nią ucieka go uciąć. Czekałam na gałęzi i patrzyłam w dół. Ciągle nic. Ani uciekającego, ani goniącej. Nagle coś we mnie uderzyło. Co do jasnej?! Po drzewach biegają!! Jakaś nowa moda?! Spadłam z tym kimś co na mnie wpadł na gałęzi. Mój mózg wolno rozmyślał co się dzieje. Biega się teraz po drzewach?! Coś złego jest na ziemi. Jakiś potwór!? Upadłam na coś miękkiego, ale nie śnieg.
-To się nazywa miękkie lądowanie.- wyszeptałam i wtuliłam się w to coś. Było milusie i takie puszyste. Poczułam jak to coś się szarpie. Nagle z krzaków wypadła wilczyca. Zobaczyła mnie i zaczęła się śmiać. No normalnie tak się śmiała, że się w śniegu tażała. Yy... Lol.. Czy to Leśny Zakład dla Umysłowo Chorych?? A może za dużo żółtego śniegu się jadło?? Pozostawmy tę zagadkę mister profesorom.
-Nie dałeś mi ogona ktoś inny go dorwał!- wykrzyknęła dalej się śmiejąc.
Zamurowało mnie. Luknęłam do góry. Zobaczyłam złoty ogon, na którym leżałam; a nad nim basiora.. Wściekłego basiora. W dupee.. Zerwałam się i schowałam za waderą. Teraz wiem kogo się bać trzeba.
-Przepraszam bardzo za ogon.. Ale go ci za darmo uprasowałam dzięki temu... A po drzewach się raczej też nie biega.- powiedziałam dalej zerkając zza wilczycy...
Nie wiem jak to dokończyć xP i tak nie wyszło mi jak chciałam... Niech skończy to ktoś inny...
Haha, widzę, że nieźle się zaczęło :D
OdpowiedzUsuńOkej, teraz ja coś postaram się napisać :)
czarodziejka178@gmail.com Chętnie dołącze =3
OdpowiedzUsuńPewnie, zaproszenie wysłane :)
UsuńDzięki naprawdę fajna wataha
UsuńMiło nam to słyszeć :)
UsuńMogę dołączyć? wilktowilk@gmail.com
OdpowiedzUsuńJasne :3 Wysłane zaproszenie :D
UsuńDzięki wielkie :3 już piszę KP, tylko mały dostęp do kompa mi to utrudnia. Niedługo będzie :3
Usuń