Spacerowałem po "swoim" lesie. Najprawdopodobniej był środek dnia, ale tu panował miły mrok. Nagle poczułem wyraźny zapach krwi. Było to tu raczej dziwne, bo żaden wilk nie zapuszcza się w te terenu, a zwierzyna to tu jest rzadkością. Dlatego poluję po za tą częścią lasu nocą. Pchany ciekawością ruszyłem w kierunku dość wyrazistego zapachu krwi. Po około pół godziny spokojnego marszu doszedłem do resztek ciała jakiegoś jelenia. Postanowiłem się rozglądnąć czyja to sprawka. O ile sprawca pozostał na miejscu zbrodni. Zaśmiałem się z własnego suchara. Niedaleko od miejsca zdarzenia znalazłem niebiesko-białą wilczycę z 3 ogonami, która spała wyłożona na leśnej ściółce. Czy to może być ona ?! Nie to nie może być Asi... Ale wszędzie bym ją poznał ! No bo ile razy w życiu widzieliście równie pięknego, niebieskiego wilka z trzema ogonami ? Zaraz.. Zaraz... Czy ja to powiedziałem ?! Ufff... Tylko pomyślałem. Miejmy nadzieję, że ona nie czyta w myślach... Z moich rozmyślań odciągnęło mnie ciche odchrząknięcie. Popatrzyłem prosto w jej fiołkowe oczy. To musiała być ona !
-Yyyy...- straciłem język w gębie. Niewiedziałem co powiedzieć. Na szczęście ona się odezwała.
-Na co się tak lampisz -zapytała nieco kpiąco. Chyba mnie nie poznała, albo nie chciała poznać.
-No dalej ! Czekam na odpowiedź -warknęła zniecierpliwiona.
-Aasi- zdołałem wyjąkać, popatrzyła na mnie zdziwiona.
-Skąd wiesz jak się nazywam- zapytała- Tak mówił do mnie tylko Felix, ale to...- zamilkła widząc moje spojrzenie, która zdradzało, że ma rację- Ffelix ?
-Któżby inny ?- wymusiłem lekki śmiech- Co cię sprowadza w mroczną część lasu ?
-Pokłóciła się z Hage'm i musiałam ochłonąć- powiedziała po czym dodała- Ale po cholerę ja ci to mówię ? Jak mogłeś to zrobić ?! Jak mogłeś nas zaatakować ?!- zapytała, a jej oczy zaszkliły się. Pamiętałem, że jako dziecko rzadko płakała więc się zmartwiłem.
-Jja musiałem- wydukałem- Kastiel mnie zmusił. Aale on już od paru lat nie żyje.
-Wiem- burknęła- Sama go zabiłam
-Cco ?!!!- zdziwiłem się- Ale ty miałaś wtedy zaledwie 2 lata, a on miał 4 !!! Jakim cudem ?
-Powiedzmy, że jestem dość potężna- uśmiechnęła się krzywo.
-Nad czym panujesz ?-zapytałem.
-Mógłbyś się zorientować- oznajmiła jakby to było oczywiste, widocznie dla niej było- Panuję nad zimą, tak jak Asien. A ponieważ obecnie jest ta pora roku z łatwością mogę cię zaatakować.
-Ale tego nie zrobisz prawda - spojrzałem jej głęboko w oczy- Jja naprawdę nie chciałem tam dołączać.
-Powiedzmy, że ci wierzę- powiedziała spokojnie- A teraz puść mnie, muszę już wracać- przeszła obok mnie i powoli ruszyła przed siebie. Najwyraźniej się nie spieszyła. Hmm... Z kim to ona się pokłóciła ? Chyba z jakimś Hage'm. Ciekawe kto to jest i czy to to niego wraca... Może ją zapytam ?
-Asi !- zawołałem za nią, a ona przystanęła i odwróciła się do mnie.
-O co chodzi ?- zapytała ze stoickim spokojem, a ja dopiero teraz zauważyłem rozpacz i strach w jej oczach. Czy ona bała się mnie ?
-Czy ty się mnie boisz ?- zapytałem, choć nie o to chciałem pytać. Ona tylko spuściła wzrok.
-Dlaczego ?- podszedłem do niej.
-Zabiłeś całą naszą watahę więc jak mam się ciebie nie bać ?- zapytała lekko łamiącym się głosem.
-Ale to ja cię uratowałem.
-Uratowałeś ?!- spojrzała na mnie. Na futrze widać było ślady łez, a oczy były pełne furii i złości- To szaman mnie znalazł w tym cholernym lesie i wyleczył ! No chyba, że to ty Fel jakimś cudem byłeś tym szamanem !- wykrzyknęła
-To ja przeniosłem cię do lasu abyś była bezpieczna- jeszcze nigdy nie widziałem jej tak rozwścieczonej.
-Tty ?- zapytała i popatrzyła na mnie swoimi szklistymi oczami.
-Tak
~ * ~ * ~ * ~
Szliśmy spokojnym krokiem od dobrej godziny. Postanowiłem chociaż ją odprowadzić. No chyba, że jej towarzysze pozwolą mi zostać. Właściwie to miałem taką nadzieję. Rozmawialiśmy i śmialiśmy się z moich sucharów. Wspominaliśmy dawne czasy i opowiadaliśmy o tym co nas spotkało później.
-Czekaj, czekaj- powiedziałem śmiejąc się- Jak on się nazywa ?
- Haagenti Lacume’ Dei- wilczyca obok również się zaśmiała.
-Co za idiota nosi takie imię ?- wybuchnąłem kolejnym śmiechem. Ogólnie to teraz śmialiśmy się ze wszystkiego. Nawet jeśli to nie było nawet ociupinkę śmieszne.
-No już ci mówiłam, że straszny ! Wkurza mnie na każdym możliwym kroku. Oczywiście ja nie pozostaję mu dłużna !- wykrzyknęła radośnie.
-A jak nazywają się twoi pozostali towarzysze ?
-Avriel, Ren i Ardes - odpowiedziała Asi.
-Opowiedz i coś o nich- poprosiłem.
-No więc..- zaczęła- Avi i Ren to 3 letnie wadery, a Asu to około 5 miesięczny basiorek. Avi kocha robić innym psikusy, a potem sama się z tego śmiać. Lubi biegać, skakać, czasami pływać, wyć, polować, latać, śpiewać. Nie zawaha się odmówić udzielenia komuś pomocy. Odważna i honorowa. Często też uparta. Gdy sobie ubzdura jakiś pomysł, trudno jej od niego odciągnąć. Można powiedzieć, że Ren wygląda na oschłą i ponurą wilczycę. Ale taka nie jest. Jest raczej optymistką. Jest łagodna i miła. Pomysłowa i sprytna. Często wesoła i towarzyska. Uwielbia się bawić. Wtedy czuje się jak dziecko. Potrafi zachować jednak i powagę. Ale trudno to zrobić. Jest rozmowna i czasami dowcipna. Asu jest zabawowy. Nie ma osoby której by nie rozbawił. Często się popisuję, zawsze, 24 h na dobę jest ranny, przez jego ciekawość. Wpada w kłopoty, kiedy tylko nadarzy się taka dla niego okazja, jednak wbrew pozorom, nie robi tego specjalnie. Jest też dość ciekawski i naiwny.
-Mhm- zamyśliłem się chwilkę- to opowiedz i coś o Hage'u
-Okey. Hage jest leniem, który uwielbia przesiadywać wysoko w konarach drzew i wyczekuje jak coś mu wlezie do paszczy. Lubił nękać małe stworzonka, który komicznie piszczą jak się je ciągnie za ogon. Jest on raczej typem osoby, która najpierw bije, później zadaje pytania. Jest także wredny, chamski. Po prostu nie da się go lubić ! - ostanie zdanie wykrzyknęła.
-Wiesz... Kto się czubi ten się lubi...
-Ale nie w tym przypadku -warknęła- My od zawsze na zawsze będziemy wrogami i nic tego nie zmieni.
-Jak chcesz...- westchnąłem ciężko.
~ * ~ * ~ * ~
Szliśmy kolejną godzinę przekomarzając się. Nagle wpadł mi do głowy pewien błyskotliwy pomysł.
-Ścigamy się ? - zapytałem.
-Wiesz.. to nie będzie dobry pomysł...
-Czyżby nieustraszona As bała się przegranej ?- uśmiechnąłem się kpiarsko
-Nie po prostu się bardzo zdziwisz ...
-No zobaczymy ! Biegniemy aż do tego lodowiska. 3... 2... 1... Start !
Biegłem ile sił w nogach lecz po chwili zauważyłem, że Asi biegnie chyba z prędkością światła !
-Asien ! Poddaję się !- wykrzyknąłem i padłem na ziemię. Ona spokojnie zawróciła i podbiegła do mnie.
-I jak zdziwiony? -zapytała z szerokim uśmiechem na twarzy prezentując jej śnieżnobiałe, ostre jak brzytwa kły.
-Trochę- wydyszałem zmęczony.
-Wstawaj !- pomogła mi wstać- Spokojnym spacerkiem do lodowiska jeszcze z godzina drogi.
-Aż tyle ?-wyjęczałem.
-Wolisz biegać ?- zapytała lekko sarkastycznym tonem.
-Nnie, wolę już iść- odparłem.
~ * ~ * ~ * ~ ~ * ~ * ~ * ~ ~ * ~ * ~ * ~
Siema ! Oto mój pierwszy post. Tak jak prosiła mnie As odnalazłem ją w lesie. Rozpisałem się dość sporo, ale jak na mnie to i tak krótko. Zapytajcie Asi jakie ja długie dzieła tworzę !
Mam nadzieję, że na śmierć się nie zanudziliście przez długość, ale ja jak się rozpiszę to nawet kijem mnie od kompa nie odciągną. To chyba wszystko co chciałem przekazać.
Felix przez x