piątek, 7 marca 2014

Tyle pytań, a mało odpowiedzi

Odruchowo podniosłam łapę, strącając różowy, delikatny płatek z nosa, na który niefortunnie przywiódł go wiatr. Tego dnia był on ciepły i nie wyrządzał aż takich szkód, jak zazwyczaj. Jednak dla takiego małego i delikatnego listka nawet słaby wietrzyk może stać się niebezpiecznym wrogiem na tym świecie. Dla mnie samej w tym momencie nic nie stanowiło zagrożenia, ani nie było powodem bezpodstawnej irytacji. Nadeszła wiosna. Czas, w którym wszystko na nowo budzi się do życia, chcąc na nowo poznawać tajemnice natury. Na niebo coraz częściej zagląda słońce, które delikatnie muska wszystko co napotka swoimi ciepłymi promieniami. Na ziemi pozostawia jaskrawe plamy, które rozganiają błąkający się bez sensu cień. Chowa się on wtedy szybo, rozumiejąc, że nie jest już potrzebny. Trawa maluje się w soczyście zielony kolor, a kwiaty dokładnie dobierają barwy swoich płatków. Również ptaki powróciły już ze swoich wakacji, które spędzały w cieplejszym miejscu, niż to podczas zimy. I nawet Hage wydaje się być weselszy, niczym pedofil, który właśnie zaliczył szczęśliwy numerek gdzieś pod laskiem. Biega i hasa po łąkach, oraz przeróżnych zakątkach ciemnych i jasnych w poszukiwaniu nowych łupów pod postaciami przeróżnych czaszek i kończąc na szkieletach. Wszyscy w watasze wydają się być weselsi na samą myśl, że przyszła wiosna. No, może nie licząc As. Ona jedyna zapewne wolałaby, aby zima trwała wiecznie. Z jednej strony jej współczuje. W końcu na następną zimę sobie trochę poczeka...
        Od ostatniego czasu zmieniło się również wiele innych rzeczy. Do Watahy dołączyły nowe, wilcze mordki. Asu chyba znalazł sobie koleżankę - Rin. Oboje raczej dobrze się dogadują. Nie skaczą sobie jeszcze do gardeł, więc może się pozabijać nie pozabijają... Chwila, Avi, przecież to jeszcze szczeniaki...  Poza tym jest też Felix, którego przyprowadziła As wtedy, gdy znikła na parę dni. Stado powiększa się z dnia na dzień. Nigdy bym nie pomyślała, że kiedykolwiek będzie mnie otaczało tyle wilków!
- Tralalala, wiosna ukochana lala!
Nagle na polanę wpadł rozradowany Hage i z gracją baletnicy, w podskokach znalazł się przy swojej norce, wrzucając do niej nowo znalezione czaszki. Pokręciłam z dezaprobatą głową, krzywiąc się lekko.
- Hage, ty tam powinieneś raczej posprzątać, a nie bardziej gracić... - mruknęłam pod nosem, bardziej mając nadzieję, że mnie nie usłyszy. Pech jednak chciał, że jego niezawodny, wilczy słuch mnie dosięgnął. Obrócił się do mnie, machając puchatym ogonem i usiadł na ziemi.
- Ależ moja droga Aviso... Przecież jeśli ci się nie podoba, to nie musisz tam mieszkać, prawda?
- Otóż to, ale jeśli nie zapomniałeś mamy na wychowaniu dwa rozbrykane szczeniaki, więc ktoś musi polować, abyśmy żyli...
- Co ty sugerujesz?! - oburzył się, cofając nieco w tył.
- Że może byśmy wreszcie się ruszyli i poszli zapolować! - obruszyłam się nagle, wstając gwałtownie z ziemi.
- Dobrze, dobrze! - wymigał się szybko od dostania po łbie, po czym westchnął przeciągle i dodał: - A gdzie jest As?
- Nie wiem - odparłam. - Jeszcze rano była, a teraz zupełnie gdzieś wsiąkła.
- Ktoś musi pilnować szczeniaków, a As się do tego stuprocentowo nadaje... - zaśmiał się szyderczo, a na jego pysku zawitał obłąkany uśmieszek.
- Pewnie... Prędzej przerobi je na potrawkę - mruknęłam nieco ironicznie. - Felix, nie wiesz, gdzie się As podziała?
- Nie... - odparł, przekręcając się na drugi bok. - Rano ją widziałem, a teraz... Nie wiem, gdzie jest...
- Czyli nikt nie wie, gdzie jest... - westchnęłam.
Nagle podbiegły do mnie dwa wilczki, Ardes i Rin, spoglądając się to na Hage, na mnie i na Felix'a.
- Głodni jesteśmy - powiedziała mała, lekko opuszczając uszy na boki.
- Właśnie! - zawtórował jej Asu. - Może idziemy na polowanie?
- Wy jeszcze nie... Jeszcze by was coś zeżarło i bym was miała na sumieniu.... Poza tym, nie ma As. To ona często chodziła z nami na polowania i pomagała. 
- To gdzie jest? - spytała Rin.
- Nie wiemy... - odparliśmy zgodnie chórem, jednak waderka nie dawała za wygraną.
- A kiedy wyszła?
- Rano...
- A kiedy wróci?
- Nie wiemy...
- A była sama?
- Rin!
- No dobra, dobra! Po prostu zadaję dużo pytań... A, patrzcie! O to i As!
Nagle wszyscy jak jedna żona i jeden mąż spojrzeliśmy się w kierunku najbliższych zarośli, z których wyszła As w towarzystwie jakiejś zupełnie obcej, różowej wilczycy. Czyżby kolejna nowa?

~Avi

Tak, napisałam ja, ponieważ Hage nie wie, kiedy ruszy zapchloną dupę i coś napiszę :D Jeśli się komuś coś nie podoba i ma zastrzeżenia, to niech piszę ;)

3 komentarze:

  1. Khem, khem tylko nie zapchlony! Szczepiony byłem! xD

    OdpowiedzUsuń
  2. Szczepiony na pchły? Tak się da? O.o

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobra, ja się wpycham do kolejki ok? Dawno mnie nie było na klawiaturze

    OdpowiedzUsuń