Ziewnęłam ospale, spoglądając kątem oka na Ren ślizgającą się po zamarzniętym jeziorze. Wilczyca raz po raz wyskakiwała w górę, robiąc piruet, a następnie gładko lądowała na lodzie.
- Nie połam się tylko, bo ja cię składać nie będę! - zawołałam ze śmiechem, wstając z ziemi i otrzepując futro ze śniegu. Truchtem podbiegłam do granicy zamarzniętego jeziora z ziemią, aż tu nagle wpadłam na coś twardego w zaspie. Pisnęłam, szybko cofając się w tył, w efekcie czego wylądowałam na tyłku.
- Nie dacie się nawet spokojnie wyspać... - burknęła niezadowolona As, wychodząc z zaspy.
- To nie moja wina, że kładziesz się w pierwszej lepszej zaspie! - próbowałam się wytłumaczyć, gestykulując łapami. - Następnym razem wstawię ci w zaspę w której śpisz tabliczkę z napisem "tu śpi As, uwaga nie deptać"...
- Chyba to będzie najlepsze rozwiązanie... - wtrąciła się Ren, stając obok nas. - Idziecie się poślizgać?
Spojrzałam się na As, która odeszła od nas metr dalej, siadając wygodnie na śniegu.
- Ja wolę tu posiedzieć... - mruknęła pod nosem, zajmując się pielęgnowaniem swoich trzech, puszystych ogonów. Uśmiechnęłam się szyderczo pod nosem, skradając się do niej powoli. Dałam znak Ren, aby ta była cicho. Wilczyca skinęła głową, przyglądając mi się z zaciekawieniem. Przykucnęłam na śniegu, machając po nim puchatym ogonem. Gdy tylko As odwróciła wzrok, skoczyłam na nią, wrzucając głęboko w zaspę. Po chwili wraz z Ren wybuchłyśmy głośnym śmiechem.
- Oh, nie! Co to będzie! - parsknęłam śmiechem, zasłaniając łapą pysk. Jednak dobry nastrój szybko minął, gdy obie ujrzałyśmy wkurzoną As, która wygramoliła się z zaspy.
- Oh, nie! Co teraz będzie! - warknęła, rzucając się na nas. W ostatniej chwili uchyliłam się przed jej atakiem, jednak była naprawdę szybka i unikanie jej ataków sprawiało mi nie małą trudność. Po chwili jednak zmieniłam kierunek w stronę zamarzniętego jeziora i pociągnęłam za sobą zdezorientowaną Ren.
- Złap nas! - zawołałam w stronę nadal goniącej nas As. Ta tylko widocznie przyśpieszyła, bo tylko parę centymetrów dzieliło nas od niej. Cóż... Myśląc, że sytuacja na lodzie nieco się odwróci, byłam w błędzie. Wtedy, gdy moje łapy dotknęły śliskiego podłoża, rozjechały się na boki. Ren straciła przeze mnie równowagę, wpadając na mnie. Szybko spojrzałam się za siebie, widząc szykującą się do skoku As. Zanim zdążyłam krzyknąć, a As zahamować, wszystkie trzy jak jedna kulka futra wylądowałyśmy na środku lodowiska. Ja sama nie mogąc wytrzymać znowu zaczęłam się śmiać, a wraz ze mną Ren. Widziałam nawet kątem oka, jak As uśmiechnęła się delikatnie.
- Sorry, sorry - wybełkotałam, próbując uspokoić napad śmiechu. Po dłuższej chwili w połowie mi się to udało i usiadłam na lodzie, przyglądając się im.
- Hej... A tak w ogóle wiecie, gdzie Hage polazł?
- Nie i może nie wracać - odparła As z szyderczym uśmieszkiem na pysku.
- Daj spokój, bez waszych kłótni było by nudno - dodała Ren. - Poza tym, jego rozgrywki z umarłą wiewiórką są tak interesująceeee...
- Pewnie - zaśmiałam się. - Może jednak go poszukamy? Z jego nieogarnięciem sama nie wiem, czy w ogóle wróci...
Jak na zawołanie usłyszałam w oddali czyjąś kłótnie. Uniosłam wysoko jedną brew, wychwytując czujnymi radarkami wszystkie dziwne dźwięki. Jeden głos bez problemu rozpoznałam, a był nim Hage. Tylko kim był ten drugi? Słyszałam go pierwszy raz i już byłam ciekawa, kto to.
Nie minęła chwila, a zza białej ściany wyłonił się nie kto inny jak Hage w towarzystwie... jakiegoś szczeniaka? Wszystkie trzy popatrzyłyśmy się po sobie zdziwione i podeszłyśmy niepewnie do tej dwójki.
- Hage, jedzenie przyprowadziłeś? - odezwała się jako pierwsza As. Malec cofnął się o krok w tył, szykując w najgorszym wypadku do ucieczki.
- Ehhee no ten no nasza As sobie żartuje, prawda? - spojrzałam się na nią, a ta tylko przewróciła oczami. Westchnęłam ciężko, zwracając się do Hage:
- A ty za niańkę robisz?
- No co? Sam się przyplątał, uznając mój ogon za jakąś cukrową żelatynę! - fuknął, spoglądając z żalem na swój skarb.
- Okej, a tobie jak na imię mały?
- Jestem... Ardes... Ale możecie mi mówić Asu, jeśli chcecie - uśmiechnął się wesoło, machając krótkim ogonkiem.
- Super, więc Asu... Ja jestem Avriel, ale możesz mówić mi Avi. To są Ren i Asien Nisi, no ale my mówimy do niej As - nachyliłam się i szepnęłam małemu do ucha: - I uważaj lepiej z nią nie zadzierać...
- Słyszałam... - mruknęła ogoniasta, piorunując mnie wzrokiem. Posłałam jej tylko przyjazny uśmieszek, kręcąc głową.
- Ok, więc ja go z wami zostawiam no i ten... - wtrącił niepewnie Hage, oddalając się powoli.
- Gdzie! - ryknęłyśmy wszystkie razem. - Ty sprowadziłeś, ty niańczysz!
- Ja?!
- Haha, będzie wujcio Hage! <3 - zaśmiałam się, a wraz ze mną Ren.
- Czyli mogę z wami zostać? - spytał Asu. Kiwnęłyśmy głowami, spoglądając uważnie na Hage, który pacnął się łapą w łeb.
~Avi~
Czyli... Kto mnie w końcu chce?
OdpowiedzUsuńOhh... Spokojnie! Dziewczynki z pewnością się tobą zaopiekują ^^ A jeśli nie, wtedy Wujcio- Trynkiewicz przyjdzie z pomocą...
UsuńNikt mnie nie lubi
OdpowiedzUsuńSpokojnie, bez obaw, zajmiemy się Asu ;)
UsuńW końcu ktoś musi nam poprawiać humor :D
Ja cię lubię, mimo że po mnie nie widać ;) Dlaczego ja tu jestem strasznie oschła ? Jestem może jestem wredna i mam niewyparzoną gębę ale ślizgać to ja się lubię xd No cóż... Następny pościk piszę ja i kuniec kropka
UsuńTo pisz, pisz pisz pisz pisz! Popędzam xD
OdpowiedzUsuńOki właśnie zaczynam bo wcześniej brat mi do kompa nie dał dojść (uroki posiadania rodzeństwa)
UsuńJa takich braci mam dwóch :D i jeszcze siostry, więc cośtam o tym wiem :D
UsuńTez ma 2, tylko ten drugi jeszcze za mały, żeby na kompie siedzieć
UsuńAaa... U mnie wszyscy starsi :'D
OdpowiedzUsuńA u mnie młodsi ='(
Usuń